­
­

Czy na pewno chcesz mieć dziecko? Przemyśl swoją decyzję z Barney'em!


Kolejna kontrowersyjna książka gwiazdy serialu Jak poznałem waszą matkę, Barneya Stinsona. Tym razem mam dla Was Kodeks Bracholi dla Rodziców, czyli Jak mieć dziecko i nie zwariować. Wspominając (z mieszanymi uczuciami) Playbook’a wiedziałam, na co się piszę prosząc o tę książkę. Na dobrą sprawę postanowiłam jednak podejść z dystansem do lektury, puścić w niepamięć wszelkie kolokwializmy oraz mało dystyngowane zachowania i przeczytać publikację jako neutralny obserwator zdarzeń.

Po pierwszej stronie zastanawiałam się czy na pewno dobrze zrobiłam, ale po chwili zdałam sobie sprawę, że jeszcze nie dotarło do mnie, iż nie powinnam brać niczego do siebie. Barney pisze: „(…) to, że Wasza egzystencja stała się nagle przerażającym kawałkiem gówna na płótnie życia [chodzi o ciążę, posiadanie dziecka], nie oznacza, że Wasze dziecko musi być tym wystraszonym, niedopasowanym społecznie, niehigienicznym świrem, jakim Wy już wkrótce się staniecie”. No i jak byście zareagowali? Stinson, czyli wolny strzelec, który łaknie przygodnego seksu na każdym kroku i w każdej, z możliwych, płaszczyźnie chce wychować dzieci swoich czytelników. Co więcej, chce też uświadomić przyszłych rodziców, że stoi przed nimi niemałe wyzwanie i powinni przemyśleć swoje życie z kompletnie innej perspektywy. Dziecko, to nie tylko radość, zabawa i duma z posiadania syna/córki. To także masa obowiązków, którym wiele osób nie zdoła nigdy sprostać. Książka opatrzona jest licznymi testami z serii: Sprawdź czy nadajesz się na rodzica, jak i subtelnymi wskazówkami np. w jakiej kolejności poinformować najbliższe otoczenie o zajściu w ewentualną ciążę. Nie zabrakło też licznych podtekstów seksualnych przy doborze niani, rozwoju prenatalnym dziecka a wielkością piersi w poszczególnych trymestrach, indywidualnego alfabetu Barneya (B - Balony, C - Cycki, M – Mokry podkoszulek, ect.), piosenek, quizów czy obrazków. Wierzcie mi, że gdybym nie widziała okładki, moim pierwszym skojarzeniem związanym z wizualizacją wnętrza czy przedstawieniem treści byłby nie kto inny, niż Barney Stinson!

Przyznam się Wam jednak, że gdy już przebrnęłam przez pierwsze strony, całą książkę pochłonęłam w przeciągu jednej godziny. Duet Stinson - Kuhn to naprawdę dobrana para pod względem edytorstwa i piśmiennictwa. Książka, pomimo swojej wulgarności, nie tylko wciąga, ale jest tak prosta w odbiorze, że aż szkoda odłożyć ją na półkę. Jeśli już nabierzemy dystansu do zawartej w niej treści, lektura zaczyna nas bawić i zdarza się, że z uśmiechem przewracamy kolejne strony. Barney opisał kilka absurdalnych historyjek, w postaci komiksu opowiedział  potencjalnym rodzicom skąd się biorą dzieci oraz rozbawił czytelników piosenkami, jedna z nich nosiła tytuł „Cycki w Autobusie”. Pozwolę sobie pozostawić to bez komentarza. :)

Cóż pozostaje mi powiedzieć na koniec? Polecam Wam tę książkę, choćby dlatego, że jeśli potraktujecie zawartą w niej treść z przymrużeniem oka, to spędzicie stosunkowo udany wieczór. Oczywiście pod warunkiem, że humor How I met your mother nie jest Wam obcy. W innym przypadku nie sięgajcie po tę publikację – własnego dobra i zdrowia psychicznego.  ;-)


Dziękuję Wydawnictwu SQN za Kodeks Bracholi dla Rodziców:


Barney Stinson i Matt Kuhn - Playbook czyli Podręcznik Podrywu

Popularny sitcom Jak poznałem Waszą matkę znają chyba wszyscy, którym nowe technologie czy dostęp do Internetu obcy nie jest. Ja osobiście za produkcją tą nie przepadam, jednak doskonale wiem, kim jest Barney Stinson. Co więcej, książkę Playbook – Podręcznik Podrywu, czyli publikację głównego bohatera serialu, przeczytałam od deski do deski. Uśmiałam się do łez i zastanawiałam, gdzie znajdę kontynuację tej książki.

Okładka;
Playbook. Podręcznik Podrywu

Zapytacie pewnie, jakie wyniosłam wnioski z tego poradnika. Trudno jednak jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie. Podczas lektury poszczególnych sposobów i tricków uśmiechałam się do kartek, zastanawiając, która panna połaszczy się na tak tandetny, żenujący teks. Innym razem rozprawiałam, jak ja zareagowałabym na niektóre machlojki i szwindle, a na zakończenie – co zrobiłabym z gościem, który takowe metody zastosował na mnie i, z całkowitego przypadku, zostałby zdemaskowany. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak zabawnej publikacji spod pióra lovelasa – gentelmana. Efekt rozbawienia może wynikać z racji płci czy wyimaginowanych fanaberii, ale skoro znalazł się też rozdział dla kobiet…? Oczywiście, nie myślcie sobie drogie Panie, że znajdziecie szczegółowy opis „krok po kroku” jak zdobyć faceta. Nic z tych rzeczy. Barney twierdzi, że kobiecie wystarczą dwa chromosomy X, aby zdobyć „dowolnego mężczyznę, gdziekolwiek i kiedykolwiek”. Czy ktoś się z tym nie zgadza? Ja jednak nie mam żadnych wątpliwości szczególnie, jeśli prawdę tę powtarza się latami z ust do ust. Zastanawia mnie jednak, czy ten krótki rozdział, ma na celu podbudowanie kobiet? Coś w stylu: „Zobaczcie! Nawet ja, największy flirciarz, mówię Wam, że możecie mieć każdego!”. Wybaczcie, że zaczęłam się rozwodzić nad tym fragmentem.


Książka została napisana bardzo przystępnym językiem. Czytać ją może zarówno młody, przyszły mężczyzna (rokuję na gimnazjum, gdzie „mam dziewczynę” zaczyna brzmieć dumnie), ale i dorosłych panów w okolicach czterdziestki. Nic straconego, jeśli nie potraktujecie owych metod dosłownie, a wyciągnięcie stosowne wnioski z ich wnętrza np. zadbacie o swój wizerunek – garnitur, krawat, buty - sprawy tuzinkowe, ale mające kluczowe znaczenie… w tych sprawach! Stinson także to podkreśla, a co za tym idzie, liczy na kreatywność i inwencję twórczą swoich czytelników. Cóż mogę Wam jeszcze powiedzieć o tej książce? Na pewno gorąco polecam ją Wam na spokojny wieczór w domowym zaciszu, a później przekazywanie jej kolegom, kolegom kolegów i kolegom kolegów kolegów. Powodzenia! J



Za książkę dziękuję Wydawnictwu SQN:




Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje
Wywiad: Portal Warszawa i Okolice

Recenzja książki: Sodoma

Recenzja książki: Sodoma
Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie