"Pan na ogrodach", czyli okładka, a fabuła to dwie, różne bajki
18:18
Gdyby ta historia skończyła się
szczęśliwie, przypominałaby brazylijskie telenowele i nie zyskałaby wielu czytelników.
Jeśli jednak wydarzyłoby się coś, co obróciłoby całą sytuację o sto
osiemdziesiąt stopni – wiele osób, z
oniemiałym wyrazem twarzy, powracało będzie do lektury. Tutaj także połaszczę
się na uchylenie rąbka tajemnicy, bowiem zakończenia książki, nie byłam w stanie, trafnie, przewidzieć nawet
ja. 
5 opinii:
Chyba wpiszę tą książkę na listę do przeczytania w przyszłym roku. :)
OdpowiedzUsuńJest na tyle nietuzinkowa, że warto po nią sięgnąć ;))
UsuńOgólnie okłądki polskich książek jakieś takie średnie są ;)
OdpowiedzUsuńCo racja, to racja choć muszę przyznać, że wiele z nich jest naprawdę fajnie zrobiona. "Pan na ogrodach" na pewno zaciekawiłby mnie w księgarni, ale czy to dobra droga?
UsuńOkładka rzeczywiście niezbyt udana, ale moim zdaniem już tytuł książki jest lepszy.
OdpowiedzUsuńLubię książki, gdzie zakończenie jest nieprzewidywalne - więc może sięgnę po nią w wolnej chwili :)
Dziękuję!