­
­

Travel: Jastrzębia Góra

Nadmorskie kurorty zostały opanowane przez turystów. Każdy poszukuje własnego kawałka plaży, przeciskając się pomiędzy parawanami i leżakami. 
Jak wyjechać i nie zwariować?


Jastrzębia Góra to miejscowość pełna wspomnień, przed laty przeżyłam tam wiele wakacyjnych wyjazdów, a nawet spędziłam jednego Sylwestra z przyjaciółmi. Po latach przyszło nam spędzić dwa dni w kurorcie, aby odetchnąć świeżym powietrzem i przywieźć do Warszawy odrobinę jodu. Jak wyglądał nasz wyjazd?


Dzień pierwszy - Władysławowo.
Wyjątkowo oblegana przez turystów nadmorska miejscowość. Gdy Marcin był w pracy, ja zdecydowałam się wybrać na krótki spacer, który podsumowała bym w zaledwie kilku słowach: deptaki, ludzie, parawany. Głośno, gwarno, nieprzyjemnie. Generalnie - nie polecam. Miasto jednak łamie stereotypy i dba o turystów, którzy potrzebują chwili odskoczni. Poza główną atrakcją, jaką jest morze, możecie odwiedzić wesołe miasteczko, zjeść rybę w jednej ze smażalni (a jak kto woli kebaba, zapiekankę, albo pizzę, które podają w tych samych lokalach) lub skusić się na gofra i lody. Ceny wygórowane, płatność gotówką, bankomatów pod dostatkiem. 

Przejście na plażę z kolei nie jest takie proste, gdy przychodzi Wam dotrzeć aż z centrum miasta. Wyprawa liczy ok. 2 km, wiedzie przez mało przytulne osiedla i las, prowadzący nad Bałtyk. Minusem jest słabe oświetlenie drogi o późnych godzinach, a nawet jego brak - eskapada na własną odpowiedzialność. Niemniej, gdy w końcu dojdziecie już na plażę, czeka na Was przepiękny widok - morze. Psuje go co prawda plaża, zastawiona parawanami i namiotami w stopniu, który uniemożliwia swobodne przedostanie się do wody. 

Miejscowość niestety nie wywarła na nas wrażenia. Ilość turystów uniemożliwia wymarzony odpoczynek, choć miasto stara się zapewnić rozrywkę w miarę swoich możliwości. Dwie sceny - koncerty i występy kabaretowe, dwa tarasy widokowe (dzwonnica oraz wieża przy ratuszu), wesołe miasteczko czy pięknie zdobiony kościół to zaledwie kropla w morzu potrzeb.


Dzień drugi - Jastrzębia Góra.
Jak to nad Bałtykiem bywa, pogoda pozostawia wiele do życzenia. Podczas Open’era deszcz padał jak z cebra, więc tym razem wiatr uniemożliwiał nawet swobodną komunikację. Słońca nie było, niebo skrywały ciemne chmury, a deszcz również nie wydawał się łaskawy. Co robić w taką pogodę? Kąpiel w morzu przy niewielkich różnicach temperatur nie jest zła. Niestety jednak wyjście z wody powoduje drobny paraliż i zgrzytanie zębów, dlatego polecamy spacer brzegiem morza - zarówno wśród fal, jak i na szczycie klifu, z którego rozpościera się piękny widok.


W Jastrzębiej Górze koniecznie musicie odwiedzić Gwiazdę Północy - najbardziej wysuniętą na północ część naszego kraju. Dodatkowo, na niewielkim deptaku, czeka na Was fontanna, letnie kino oraz smażalnia-wędzarnia, w którą musicie odwiedzić. 

Aby nie zaprzepaścić całego dnia, gdy pogoda pozostawia wiele do życzenia, odwiedzić możecie również Lisi Jar - wąwóz, prowadzący prosto na kamienistą plażę oraz latarnię Morską w Rozewiu i zaadaptowane na cele muzeum budynki. 







Muszę się też Wam do czegoś przyznać. Naprawdę tęskniłam za morzem. Uwielbiam wpatrywać się w fale, które mają niezwykle uspokajające i wyciszające działanie. Kocham tę przyjemną bryzę i czyste powietrze, ale tłumy, parawany i często zaczepiają mnie ludzie nie do końca spełniają moje oczekiwania. Gdybym pojechała na tydzień, gdzie co najmniej przez 4 dni pogoda zapowiadała by się pluchą i zimnem, z pewnością bym zwariowała. Idealnie jest spędzić tam dzień, może dwa. Pospacerować po ulubionych miejscach, zjeść wyczekiwanego, wakacyjnego gofra i bałtycką rybę, ale by odpocząć należy uciec w spokojniejsze miejsce. Należy cenić chwile dla siebie, zamiast walczyć o swój kawałek plaży zagrodzony parawanem.  Nad polskie morze na pewno wrócimy, ale teraz zabieramy się za planowanie wiosennej wyprawy na południe Hiszpanii, gdzie z pewnością pogoda dopisze.





Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje
Wywiad: Portal Warszawa i Okolice

Recenzja książki: Sodoma

Recenzja książki: Sodoma
Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie