Naziści na celowniku sprawiedliwości... Czy to realne?
14:01
Nie od dzisiaj wiadomo, że obozy
koncentracyjne i cała idea III Rzeszy o eksterminacji Żydów była bestialskim aktem
ludobójstwa. Podzielili oni ludzi na klasy, wyselekcjonowali jednostki „aryjskie”,
a resztę skierowali do katorżniczej pracy, a później - do stracenia. Książka przypomina
nam, że Niemcy bardzo poważnie potraktowali rozkazy dotyczące czystek rasowych,
bez względu na narodowość czy pochodzenie. Mam tutaj na myśli obiecywany „lepszy
świat/sanatorium/ośrodek pomocy” dla osób niepełnosprawnych, których… po prostu
zabito pomimo tego, że byli rodowitymi Niemcami. Żołnierze tępo wykonywali
rozkazy swoich przełożonych. Zabijali, ponieważ bali się konsekwencji i
oskarżenia o dezercję. Takie są zasady wojny. Pod tym względem żaden naród nie
był „lepszy”. Jedyne, co mogli - nie katować ludzi „dla zabawy”. Właśnie to
powinno stać się głównym aktem oskarżenia w trakcie każdego, z opisywanych
przez autora przesłuchań czy procesów. Na dobrą sprawę – podczas wojny każdy z
nich walczył o swoje życie, a biologia i natura ludzka mówi nam, że kiedy
obawiamy się o siebie, swoją rodzinę, swoich bliskich – posuniemy się do
wszystkiego, nawet rzeczy najbardziej sprzecznych z kanonem moralnym. O tym
autor nie mówi, choć szczegółowo przedstawia nam biografię oprawców, którzy
uciekli przed sprawiedliwością, a historia nie zdołała się o nich upomnieć. Regularnie
przez kolejne stronice przewija nam się Adolf Hitler, Hans Frank, Hermann Görling
czy Franz Stangl – postaci, których przedstawiać nie trzeba, ale także „Anioł Śmierci”,
czyli Josef Mengele przeprowadzający najrozmaitsze doświadczenia medyczne w
bloku X, Wilhelm Boger oprawca uwielbiający „Huśtawkę” dającą bezpośredni
dostęp do genitaliów przesłuchiwanego (szczegóły musicie sprawdzić sami), bądź
Irma Grese – najpiękniejsza sadystka za obozowymi murami… 
1 opinii:
Uwielbiam, jak to ujęłaś, historie germańskich oprawców. Zarówno książkowe, jak filmowe, ale jednak najlepsze są te z życia wzięte. Może dlatego, że fascynuje mnie mechanizm psychologicznej manipulacji tłumem, który udało się zrealizować w III Rzeszy. Wychodzi ona do dzisiaj. Przykład z życia: babcia mojego, ze szlacheckiej niemieckiej rodziny, była przez wiele lat karmiona kłamstwami wymyślanymi przez potężną machinę propagandową. Wyobraź sobie jej oburzenie, gdy dowiedziała się, że Jezus był z pochodzenia Żydem, a nie - owocem gwałtu na Marii, przez "germańskiego oprawcę".
OdpowiedzUsuńDziękuję!