- 21:29
- 8 Comments
O II wojnie światowej czytam naprawdę dużo. Odkrywanie kolejnych faktów nie tylko budzi szereg kontrowersji, ale jest ciekawym zastrzykiem wiedzy, która w obrębie własnych zainteresowań staje się niezwykle ważnym czynnikiem rozwoju. Tak było i w tym przypadku. Koniecznie sprawdźcie, dlaczego warto sięgnąć po najnowszą powieść wydawnictwa Edipresse Pod szkarłatnym niebem.
O najnowszej książce Marka Sullivana mówi się dużo. Niezaprzeczalnym argumentem jest jednak fakt, że cała historia została oparta na biografii Pino Lella, zapomnianego włoskiego bohatera, przez lata pełniącego funkcję szofera jednego z nazistowskich przywódców. Dzięki autentycznym zdarzeniom, ubranym w fabularną historię, mamy okazję poznać losy człowieka, który w pełni zasługuje na nasze uznanie i szacunek, a jednocześnie sięgnąć po kolejną odsłonę oblicza II wojny światowej.
Pod szkarłatnym niebem to poruszająca książka o nazistowskiej okupacji i miłości, która pozwala przerwać największe katorgi. Nasz główny bohater na pozór jest zwyczajnym nastolatkiem. Początkowo nie chce dołączyć do swoich rówieśników, stanąć ramię w ramię w obronie niepodległości swojego kraju, jednak w dniu zniszczenia jego domu, weryfikuje swoje poglądy. Najpierw przyłącza się do aliantów, przeprowadzających Żydów przez Alpy, później staje się częścią najważniejszej siatki konspiracyjnej, będąc w epicentrum zdarzeń. Jako kierowca generała, Hansa Leyersa, ma dostęp do informacji, które znane są tylko ścisłemu gronu z otoczenia Hitlera. Narażając z kolei swojej życie, decyduje się współpracować z oddziałami zbrojnymi, które mogłyby przyspieszyć zakończenie wojny.
Fenomenalna książka Marka Sullivana to zbiór prawdziwych zdarzeń, które miały miejsce na terytorium Włoch. Lellia mając zaledwie siedemnaście lat za pośrednictwem radia krótkofalowego, przekazywał aliantom i ruchowi oporu kluczowe informacje, dotyczące wywozu Żydów do obozów koncentracyjnych, ważnych ośrodków bojowych III Rzeszy, które należy zbombardować czy planowanych akcji militarnych. Pomyślicie, że to tylko brawura młodego człowieka, jednakże to dzięki niemu, 25 kwietnia 1945 roku został pojmany jeden z najważniejszych żołnierzy niemieckich i przekazany w ręce sprawiedliwości.
Cała historia napisana została lekkim, plastycznym językiem. Książka bez wątpienia powinna znaleźć się na półce każdego miłośnika historii, który losy II wojny światowej, chciałby poznać z innej perspektywy, niż ta, do której zostaliśmy przyzwyczajeni. Gorąco polecam!
Dziewczyny Wyklęte to książka, jakich mało. Realna, głęboka,
prawdziwa. Przyznam, że odczuwałam pewien niepokój. Zawsze brakowało mi
odrobiny pokory, by zadumać się w literaturze opartej na faktach i opowieściach
innych ludzi. Tutaj, co i rusz czytamy dialogi bohaterów, oglądamy ich
fotografie i wsłuchujemy się w cichy głos narratora, oprowadzającego nas po życiu
patriotów, prawdziwych Polaków.
Wojna jest straszna. Nie daj, Panie Boże wojny. To wojna przerwała
szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo…
Szymon Nowak oprowadza nas po
życiu szesnastu kobiet, dziewcząt, które „oddały Ojczyźnie swoje najpiękniejsze
lata, swoją młodość i swoje życie”. Spotykamy się ze śmiercią, charyzmą i
chęcią niesienia pomocy. Widzimy krew i jątrzące się rany, odbieramy salwę
ostrzału NKWD, cierpimy i boimy się wraz z nimi. Kobiety nie wychodzą z bronią na ulicę. Każda
z nich jest po to, by wesprzeć innych. Każda ciężko pracuje i ryzykuje własnym
życiem, aby uratować swoich towarzyszy broni.
Autor zwraca niebywałą uwagę na
psychikę kobiet. To one pamiętają najgorsze i najlepsze chwile. To one otaczają
troską i opieką rannych. To im należy się niebywały szacunek i pewnego rodzaju
hołd, bo to właśnie kobiety, pozornie delikatne, wątłe i wrażliwe odgrywały i
odgrywają niebywała rolę w historii naszego kraju. Nie sądzę, aby ktokolwiek
zdołał
Podczas lektury poznacie m.in.
Perełkę, dziewczynę, która nigdy dotąd nie była zakochana. Dziewczynę, która z
przestrzelonymi nogami marzy o mężu, a nawet prosi księdza, by modlił się o jej
szczęście i powodzenie. Dziewczynę, która odnajduje swoje niebo wśród
zgliszczy, lodowatej posadzki i garści słomy u boku młodego partyzanta. I to
nic, że dookoła nadal trwa wojna… Nie ominiecie również represji, tortur, a
nawet brutalnego traktowania siostry zakonnej. Cóż, dla oprawcy wróg, jak każdy
inny.
Czy książkę warto przeczytać?
Oczywiście, że tak. Autor być może narzuca nam swój sposób myślenia, który z
perspektywy kobiety może być momentami nieco kontrowersyjny. Jako płeć piękna
znamy sobie i swoje zachowania z nieco innej strony, przedstawia jednak
niesamowitą wolę walki i chęć niesienia pomocy innym. Nie dostajemy książki o „babochłopach”,
wybaczcie kolokwializm, ale taki zwrot słyszałam dziesiątki razy w odniesieniu
do współczesnych kobiet „w kamaszach”. Autor pokazuje nam jednak tę charyzmę,
siłę i wrażliwość wśród bezwzględności XX wieku. Analizując własne zachowania,
my, kobiety, pamiętamy mnóstwo rzeczy i szczegółów, troszczymy się zarówno o
bliskich, jak i nieznajomych. Nie tracimy nigdy nadziei i wierzymy do ostatniej
chwili w cel swoich zmagań. Nowak pokazuje właśnie takie kobiety. Te, które
świadomie wyszły na ulice miast, te, które chciały walczyć o lepszą przyszłość.
Te, które miały odwagę umrzeć na swoją Ojczyznę.
Gorąco polecam!
Przeczytaj fragment: >>TU<<
- 21:56
- 4 Comments
![]() |
W zasadzie chyba nigdy nie lubiłam matematyki. Jedni mówią,
że przedmiot jest ciekawy i inspirujący, inni, że są humanistami i nie dość, że
go nie potrzebują, to dodatkowo nie potrafią sobie z nim poradzić. Cóż, nie
należę do żadnego grona. Matematyka na studiach technicznych potrafi przyprawić
o mdłości. Całki, różniczki, masa twierdzeń, a wśród nich to jedno, powtarzane
od lat - twierdzenie Pitagorasa.
Dzisiejsza recenzja jednak z twierdzeniem wspólnego ma
niewiele. Nie zagłębiamy się w podręcznik dla szkół średnich, a powieść
historyczno-kryminalną. Mało tego, z wątkami miłosnymi!
Tytuł książki Marcosa Chicota Zabójstwo Pitagorasa początkowo
wprowadza czytelnika w błąd. Nie mamy tu bowiem śmierci starożytnego uczonego, a
kandydatów na jego następcę. Dlaczego więc
i tak powinniśmy po nią sięgnąć?
Rozpoczynając lekturę zostajemy wprowadzeni do realiów życia
w 510 p.n.e. roku w Krotonie. Pozornie błaha sceneria i zawiązanie
fabuły pozwala nam poznać i zrozumieć wspólnotę Pitagorejską w życiu codziennym.
Niestety jednak jej założyciel, Pitagoras, czuje zbliżającą się śmierć, a co za
tym idzie postanawia wybrać swojego następcę. Wybór jest trudny i niejednoznaczny,
bowiem każdy z uczniów potrafi wykazać się rozmaitymi umiejętnościami i
udowodnić swoja pozycję w grupie. Konkurencja rośnie w siłę, a wraz z nią
zamordowany zostaje najlepszy kandydat na to stanowisko, Kleomenides. Za nim giną kolejni, a czytelnik zostaje pozostawiony sam sobie. Pierwszą myślą jest
fakt, że to jeden ze słabszych kandydatów próbuje zlikwidować konkurencję. Kolejną
- że coraz więcej do czynienia mają tu przeciwnicy ideologii Pitagorasa. Kto
jednak zdoła rozwiązać tę zagadkę? Co zmieni przyjazd Akenona do miasta? Czy
odgadniecie, która z drugoplanowych postaci jest zabójcą i dlaczego posuwa się do tak okrutnych
czynów? Sięgnijcie po Zabójstwo Pitagorasa!
Książkę polecam
osobom, dla których nie tylko twierdzenia matematyczne są ciekawostką (autor
bowiem wielokrotnie lawiruje pomiędzy nowinkami a twierdzeniami, wykazując się
swoją wiedzą i fascynacją tytułową postacią książki), a także miłośnikom
"powolnych książek". Jak dla mnie fabuła ma zbyt mało zwrotów akcji.
Owszem, autor wodzi nas za nos, niejednokrotnie sugeruje pozorne rozwiązanie
zagadki, jednak nie pozwala nam od razu obnażyć prawdy. Jeżeli więc chcecie
spędzić dobrych kilkanaście godzin z lekturą, gorąco polecam!
![]() |
Za egzemplarz dziękuję
wydawnictwu MUZA S.A.
Uwaga!
Kochani! Do wygrania książka Zabójstwo Pitagorasa! Co należy zrobić, by zgarnąć swój egzemplarz?
1) Polubić i udostępnić publicznie ten post, co jest jednoznaczne z wyrażeniem chęci udziału w konkursie;
Zabawa trwa do 04 października, do godziny 23:59
Emotikon grin
Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski.
Zapraszam do udziału w facebookowej zabawie! :)
- 12:48
- 0 Comments
![]() |
Dawaj wiersz - to
strzelecki rów, okrzyk i rozkaz:
Bagnet na broń!
Heńka poznajemy w 1914 roku.
Trudne czasy, nie sądzicie? Abstrahując od fabuły, czasem zastanawiam się, jak
bardzo wybuch wojny odbił się na życiu szarych ludzi. Jak diametralnie przyszło
im przemeblować swoją codzienność na rzecz wsparcia kraju, czy zapewnienia
bezpieczeństwa sobie i swoim najbliższym. W książce Kalinowskiego swobodnie
przechodzimy pomiędzy kolejnymi wątkami, a nasz Henio z dziesięcioletniego
chłopca staje się w końcu Henrykiem, i uwaga, ma na to tylko 520 stron. Akcja
więc jest bardzo klarowna, autor ma lekkie pióro i w czarujący, przezabawny
sposób ukazuje nam prawdziwe oblicza tamtych czasów. Sam Henio momentami
przypomina mi tytułowego Kubusia Fatalistę.
Jest bystry, charyzmatyczny i czasem nieobliczalny. Mało tego, Chce wstąpić do
wojska, by walczyć z bolszewikami, a z upływem czasu poznajemy przy jego boku
najznakomitsze postaci historyczne, jak Witkacy, Józef Piłsudski, Stefan
Starzyński czy Władysław Broniewski.
- A komu potrzebne być starszym? Kto dzisiaj się tak spieszy? Człowiek
chce być młodszy, a już szczególnie dla poboru i wojska.
- Kiedy ja chcę iść do wojska! - Te słowa wypowiedział już
zdecydowanie, tak jakby Mosze Kugel nie był drukarzem, tylko oficerem
werbunkowym. Stary Żyd z Pasażu Simonsa zdecydowanie nie był wojskowym i nie
był tez entuzjasta arimi.
- To ty lepiej idź do lekarz od głowy - zgasił go jak ledwie tlącą się
świeczkę.
- Na niego już za późno - przyszedł z pomocą Adaś.
- To niech idzie do taki doktor, co leczy nogi, może on co pomoże. da
lekarstwo i nogi pójdą we właściwą stronę. Wojsko to straszna choroba, aj waj,
aj waj, co pana, panie Henryk, opętało?
- Przygoda.
- Przygoda? Przygoda to jest wtedy, jak pan, panie Henio, udajesz się
na wyprawę, jak pan płyniesz statek przez morze, jak pan chcesz żyć całym
życiem, a wojsko? Tam co najwyżej mogą zabić. Ja panu powiem, co pan chcesz,
pan chcesz być obrońca ojczyzny, co ma karabin, mundur i czapkę. Pan chcesz być
ważny człowiek, pan potrzebujesz być dorosły?
- No tak, od początku tak mówiłem.
- No to ja nie poradzę. Skoro ja nie mogę poprawić pana głowy, to ja
mogę poprawić pana dokument. (...)
Książkę warto przeczytać z dwóch,
może trzech powodów. Po pierwsze - historia Warszawy, miasta, którego już nie
spotkacie w rzeczywistości. Wierzcie mi, lub nie, ale gdy otrzymałam książkę,
spędziłam dobrą godzinę na analizowaniu nadrukowanych na okładkach map,
poszukując różnic w topografii dzisiejszej stolicy. Druga sprawą są wątki historyczne.
Okres dwudziestolecia międzywojennego, wyroków na szpiclach, III Powstania
śląskiego, niemieckich nalotów czy walk z bolszewikami to fakty, które powinien
znać każdy Polak. Historia Heńka przesycona jest nostalgią, trudnym
dorastaniem, utratą bliskich, ciągła nauką, bólem, brutalnością, wolą walki,
patriotyzmem i niejednokrotnie śmiechem. To moja pierwsza styczność z
"powieścią łotrzykowską", ale zapewniam, że nie ostatnia. Kolejnym
ważnym elementem jest stworzenie książki, nasyconej uszczypliwościami, zabawą
słowem, czasem gwarą czy językowymi naleciałościami np. Żydów, ale i
wielokrotnie naigrywanie się z nich. Pozwolicie, że zakończę jednym z
"dowcipów" aspiranta Konrada Strasburgera (Przypadkowa zbieżność
nazwisk? ;)
- Panowie, posłuchajcie, co za
szmonces! Żyd pyta Boga: Najwyższy, co ja mam robić, mój syn się ochrzcił! A na
to Bóg: Mój też! (...).
Książkę gorąco polecam zarówno
miłośnikom historii, jak i kochającym dobre powieści na jesienne wieczory. Osobiście
nie wiedziałam czego spodziewać się po tej propozycji, bowiem skusił mnie jej
tytuł i gabaryty, a okazała się strzałem w dziesiątkę. Chylę czoło przed
Grzegorzem Kalinowskim i proszę o więcej takich propozycji na polskim rynku.
Za swój egzemplarz dziękuję
Wydawnictwu MUZA
- 19:01
- 0 Comments
Zawsze Wam mówiłam, że uwielbiam
czytać biografie, a jeśli w grę wchodzą jakże popularnie sformułowane „historie
germańskich oprawców” zaczynam uśmiechać się od ucha do ucha i czytam z
zapartym tchem. Tak też się stało, kiedy trafiła do mnie książka Naziści na celowniku sprawiedliwości
autorstwa Donalda McKale. Nie jestem oczywiście żadnym typem despoty czy
sadysty, po prostu zawsze ciekawiły mnie losy ludzi, zwykłych szarych jednostek,
w okresie II Wojny Światowej.

Książka ta jest przede wszystkim
zbiorem biografii, które wyłaniają się w trakcie rozmów z byłymi więźniami
obozów, bądź podczas bezpośredniej weryfikacji w trakcie procesów. Autor bardzo
obszernie opisuje wszystkie zdarzenia, dba o szczegóły, a więc pomaga nam w
odbiorze tej książki. Moja wiedza dotycząca okresu II wojny światowej jest
jednak bardzo obszerna. Wiele zamieszczonych informacji o aryzacji oraz idącej
za nią „kwestii żydowskiej” wiedziałam już wcześniej. Nie znaczy to jednak, że
książka była dla mnie bezużyteczna. Wręcz przeciwnie, pierwszego dnia, zaraz po
otrzymaniu publikacji przeczytałam prawie 200 stron w niespełna godzinę. Pokaźny
gabaryt, przy tak świetnym piórze autora to niewielkie wyzwanie dla każdego
czytelnika. Przyznam się Wam, że bardzo przeraziła mnie grubość tej książki,
ponieważ wydawała się być wprost nieproporcjonalna do ilości nauki, którą mam
teraz na głowie. Okazuje się jednak, że nie było się czego obawiać. Osoba,
która interesuje się poczynaniami hitlerowców, równoległymi „oswobodzeniami”
przez NKWD oraz losem ludzi, po których kompletnie nic nie pozostało przeczyta
tę książkę jednym tchem. Gdyby tego było mało, warto wzbogacić swoją wiedzę o
procesy w Norymberdze, na których terminy celowo zostały nałożone pozostałe rozprawy
niemieckich oprawców, ale już na terenie ZSRR! NKWD załatwiało swoje sprawy w
cieniu prawdziwych batalii na ławach sądowych. Nikt więc nie zwracał uwagi na
kolejne mordy i współprace nawiązane przy wschodniej granicy…
Książka Naziści na celowniku sprawiedliwości ukazuje nam też zbiorowe przerzucanie
odpowiedzialności za masową eksterminację Żydów, czyli, dzisiaj nam znany,
Holocaust. Wielu Oberstgruppenführerów (generałów SS) łkało podczas procesów,
mówiło, że nie byli poinformowani o „kwestii żydowskiej”, ani nie czują
odpowiedzialności za masowe zbrodnie. Lista kłamstw i oszczerstw, które latami
powtarzane zostały zapisane w protokołach i stały się jedynym (poza
zeznaniami ofiar) dowodem w sprawie. Nie sposób się dziwić, że najwięksi
zbrodniarze w historii zostali uniewinnieni, bądź osadzeni w nowoczesnych
więzieniach, którym daleko do warunków Alcatraz, bądź nieco bardziej tematycznego - Auschwitz Birkenau. Oczywiście niejeden adwokat
wyciągnął swojego klienta, któremu później dane było umrzeć w domowym zaciszu pomimo
tego, że jego koledzy zawiśli na szubienicy.
Naziści na celowniku
sprawiedliwości to bardzo ciekawa propozycja, jednak nie dla każdego
czytelnika. Musicie mieć w sobie tego „bakcyla”, który będzie śledził historię
przodków z zapartym tchem i gdzieś w duchu, współczując im, nadal próbuje
dosięgnąć sprawiedliwości. Jeśli jednak przygotowujecie się do konkursu
związanego z historią współczesną – także wzbogacicie swoją wiedzę o bardzo
cenne informacje. Muszę powtórzyć słowa Thomasa Carlyle’a, który jasno
stwierdził, że „historia to niezliczone biografie”. Słowa te są aktualne
dzisiaj oraz będą przez kolejne wieki. To ludzie tworzą historię, to oni
oscylują pomiędzy dobrem, a złem. To od nich zależy, jak będzie wyglądał
kolejny dzień, to ich decyzje mogą zniszczyć świat… Naziści na celowniku sprawiedliwości pokazują, jak wiele leży w gestii poszczególnych jednostek.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu MUZA:
- 14:01
- 1 Comments
Kiedy dostałam informację od Wydawnictwa Bernardinum,
że otrzymam książkę Zabawka Boga, przez dobre dziesięć minut byłam
skonsternowana. Zapoznałam się z opisem publikacji na stronie Wydawcy, jak
również na witrynie Empiku. Cóż tam znalazłam? Zobaczcie sami: Powieść
sensacyjno-historyczna oparta na faktach. Znakomicie zarysowane czasy I wieku
n.e., pierwszych wspólnot chrześcijan oraz krucjat w Ziemi Świętej na przełomie
XII i XIII wieku. Świetnie pokazana Jerozolima, dwór Saladyna w Damaszku, świat
templariuszy, zakony we Francji, średniowieczna Etiopia oraz – co niezwykle
ciekawe – dokładnie te same miejsca dziś. Trzyma w napięciu od pierwszej strony
do rewelacyjnego finału. Recenzenci porównują klimat powieści do dzieła Umberto
Eco „Imię róży” i bestsellera Dana Browna – „Kod Leonarda da Vinci”.
Zrecenzowanie tak obiecującej książki wydało mi się niełatwym zadaniem, jednak
postanowiłam się go podjąć.
Zacznijmy więc od autora, Tadeusza Biedzkiego – czy ktoś z Was, Drodzy
Czytelnicy, słyszał już to nazwisko?
Sama nie kojarzyłam go w pierwszym momencie, jednak – jak się później
dowiedziałam - znany mi już Sen pod
Baobabem to właśnie jego publikacja. Najzwyczajniej w świecie podczas lektury
nie zwróciłam uwagi na podpis widniejący na okładce. Niemniej - do czego
zmierzam - mimo, że autor Zabawki
Boga nie jest popularny okazuje się, że
pisze on bardzo przystępnym, oplatającym sidła czasu językiem. Lektura potrafi
wciągnąć nas na kilka godzin i porwać w otchłań starożytności. Z moich spostrzeżeń wynika, że wiele osób
niechętnie sięga po publikacje polskich autorów. Mnie również to dotyczy,
jednak jeśli nie będziemy tego robili – nie wyklaruje się nowy Sapkowski czy
Pilipiuk. Jeżeli mowa już o twórczości
Tadeusza Biedzkiego mogę śmiało
stwierdzić, że warto sięgnąć po jego książki. Nie bez powodu wspomniany
Sen pod Baobabem został uznany za najlepszą książkę podróżniczą 2012 roku. Dzisiaj jednak opowiem Wam o
najnowszej powieści tego autora, Zabawka Boga, którą gorąco polecam.
Publikacja, jak już wspomniałam, jest jedną z
najnowszych książek wydanych przez Wydawnictwo Bernardiunum. Opis zakłada, że jest to powieść
„sensacyjno-historyczna”, dla mnie jednak zabrakło w nim adnotacji o pewnego
rodzaju reportażu, bowiem nie dość, że wędrujemy po starożytności ubarwiając
sobie drogę licznymi fotografiami, to poznajemy też psychologiczny zarys
społeczeństwa średniowiecznego. Możemy również wywnioskować, co kierowało ludźmi, jak przedstawiali świat i jak
daleko brnęła chrystianizacja. Pierwsza część książki jest dla nas wędrówką u
boku Miriam i świętego Jana. Przedstawia nam też małego Jefraima, tragedię jego
rodziny i przekazanie niezwykłej tajemnicy swojemu wnukowi… Nie zdradzę Wam, co
jest motywem głównym owej książki, napomknę tylko, że tytuł „Zabawka Boga”, to
klucz całej historii. Sami musicie się przekonać, czy nasi główny bohaterowie
rozwiążą zagadkę pozostawioną im przez Andrzeja:
Pojedź tam, gdzie matka była,
Kiedy z Janem uchodziła.
W Jerozolimie rozpocznij,
A w Efezie już odpocznij.
Zobacz to, co zobaczyli,
Zobacz, co widziałem ja,
A to, co się nie zmieniło,
Rozwiązanie wnet ci da.
Ułatwisz sobie zadanie,
Gdy wykonasz to działanie:
1-4, 2-7, 3-1, 4-2,
5-2, 6-6, 7-5, 8-7,
Tu skończona męka twoje
I w przeszłości męka moja.
Wejdź wtedy w dalszą drogę, ‘
W miejscach obu postaw nogę.
W pierwszym – cuda tam zobaczysz,
W drugim, wierzę – cel wypatrzysz.
Gdy go tylko poznasz, to nie zwlekaj,
Szybko w miejsce to uciekaj.
Wejdziesz w górę tam po skórze,
Skręcisz w prawo, tuż przy murze.
W głębi stoi skrzynia stara,
Nie myśl wcale, że to mara.
W jednej skrzyni skrzynka druga,
A w niej trzecia, niezbyt długa.
Tu skończona twoja droga,
Boś odnalazł rzecz od Boga.
// strona 35-36; Treść Zagadki //
Książka jest idealna dla miłośników starożytności. Ja
osobiście znalazłam w niej„coś dla
siebie”, a był to interesujący reportaż, jak również nota biograficzna o
biblijnych postaciach. Nie ukrywam, że niebywale wzbogaciłam swoją wiedzę, choć
tak naprawdę nigdy nie interesowała mnie Syria czy Etiopia. Podziwiam jednak
wiedzę autora – dbałość o szczegóły i przedstawienie ich w tak przystępny
sposób to niebywały wyczyn! Jeszcze
raz zachęcam Was do lektury.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Bernardinum:- 18:42
- 4 Comments