I niech "Śnieg przykryje śnieg"...
22:52
Czytanie książek w hotelowym
pokoju u podnóża górskich, osypanych śniegiem szczytów to czysta przyjemność.
Najnowszą powieść Leviego Henriksena miałam przyjemność przekartkować w noworocznej
scenerii, tuż po powrocie ze szlaku. Przyznam jednak, że kryminał w takim
otoczeniu budzi pewien niepokój podczas spacerów, przecież wszystko może się
zdarzyć i hasło „śnieg”, potrafi przyprawić o gęsią skórkę. Jednak biały puch
przykrywający zalegający brud i stwardniałe bryły niczego nie zmieni. On również
stanie się szary, on tylko pozornie odmieni rzeczywistość na jeden moment…
4 opinii:
Książka wydaje się być interesująca. Na pewno polecę ją swojej mamie. Ona lubi takie opowieści :)
OdpowiedzUsuńOd dawna mam w planach :)
OdpowiedzUsuńTak, książka ta miała niezaprzeczalnie swój klimat. Polecam również.
OdpowiedzUsuńMa w sobie coś, co mnie do niej przyciąga :)
OdpowiedzUsuńDziękuję!