­
­

Grzegorz Iwańczyk "Nocna zmiana", czyli nie oceniaj książki po okładce...

Wszystko zaczęło się na nocnej zmianie w budynku Z Banku na sali call center. Dwudziestokilkuletni Gerard Tomecki, nowy pracownik zespołu telefonicznej obsługi klienta, około trzeciej nad ranem udał się do łazienki i ślad po nim zaginął. Policja rozpoczęła śledztwo. Mimo wzmożonej kontroli, jaką wprowadziła, kilkanaście dni później, na kolejnej nocnej zmianie, doszło do identycznego zdarzenia. Zniknął kolejny konsultant. Tym razem pozostawione w łazience ślady, bez cienia wątpliwości, wskazywały na zaplanowane porwanie. Komisarz Halicki, prowadzący śledztwo, postanowił przechytrzyć porywaczy i wprowadził w szeregi konsultantów Z Banku jednego ze swoich młodych podopiecznych – Tomka Jankowskiego. Jakież zdumienie pojawiło się na twarzy komisarza gdy doszło do trzeciego porwania, a jego ofiarą stał się młody i utalentowany policjant, pełniący rolę tajniaka. Sprawa zaczęła przerastać policję i poproszono o pomoc w śledztwie Darka Kowalskiego i Żanetę Kosmalską, parę słynnych na całe miasto detektywów i parę kochanków. Darek i Żaneta, przystępując do śledztwa, mieli na głowie dodatkowy problem. Był wydany na nich wyrok przez największego gangstera w mieście „Emanuela”. To zemsta za próbę zamknięcia go za kratami.  Czy para detektywów będzie w stanie wyjaśnić w jaki sposób porwano trzy osoby z Centrali Z Banku? Czy wyjaśnią kto jest porywaczem i jakie był jego motywy działania? Dlaczego porwano policjanta? Skąd porywacze mogli o tym wiedzieć, że jest tajniakiem?


Taki właśnie opis znajdziecie na stronie wydaje.pl, czyli w miejscu, gdzie możecie nabyć własny egzemplarz książki Grzegorza Iwańczyka. Mówi on, niestety, bardzo wiele. Po pierwsze, zabiera pole do popisu recenzentom na nieco bardziej zawiłe przedstawienie fabuły, a zarazem zdradza pióro autora.

 Fabuła wydaje się być dość ciekawa. Wielu z nas pewnie przebiło się przez pracę w Call Center, a więc jesteśmy w stanie zaakceptować realność przedstawionych zdarzeń. Jeden z zaginionych mężczyzn ma  prawdopodobnie chory pęcherz, drugi sprawia wrażenie odosobnionego. Niemniej, obaj zaginęli, gdy wyszli skorzystać z toalety. Wezwany, do miejsca tajemniczych zniknięć, komisarz postanawia rozpocząć śledztwo, przesłuchując kolejno wszystkich pracowników, którzy odbywali „nocną zmianę” na słuchawkach. Mamy ciągły bieg zdarzeń, mamy retrospekcje, stopniowo poznajemy bohaterów, a autor nie szczędzi nam ich dokładnych opisów. Wiem, że debiutom można wybaczyć wiele, ale kiedy rozpoczęłam lekturę miałam wrażenie, że nie tylko nagle wrzucono mnie w daną historię, ale dodatkowo opowiadano kolejno różne etapy śledztwa oraz różne perspektywy. Książka zdawała się być wyjątkowo chaotyczna. Najpierw trafimy na przesłuchanie do Z Banku, potem poznajemy Żanetę i Darka, by dwie strony dalej cofnąć się o 20 minut. Zniechęciłam się wtedy do lektury, a spoglądająca na mnie oładka chciała, abym odłożyła książkę na półkę. Zdecydowałam wtedy jednak, że dokończę lekturę. Po pierwsze, za sprawą miłej dedykacji zapisanej na pierwszej stronie, a po drugie dzięki pozytywnym opiniom tej publikacji.

Nie czekałam długo na rozwój zdarzeń. Okazało się, że książka jest kawałkiem dobrej literatury, ale tylko dzięki wprowadzeniu do zdarzeń Tomasza, który staje się naprawdę niebanalną postacią. Możemy się z nim identyfikować, namacalnie weryfikować jego „realność” czy autentyczność. Poza tym, lubimy go już od pierwszych stronic. ;) Trudno mi jednak jednoznacznie powiedzieć, czy polecam Wam tę propozycję. Z jednej strony mamy przed sobą ciekawą, niekonwencjonalną powieść kryminalną, a z drugiej czarną, mętną okładkę, która każe nam schować tę książkę w głąb szafki. Wiem jednak, że autor zapowiedział kontynuację Nocnej Zmiany, a co za tym idzie, powinien pokusić się  o nieco przyjemniejszy, bądź bardziej tajemniczy obraz i, co ważne, opis na grzbiecie publikacji! Z kolei prezentacja fabuły czy usilne przeciąganie zdarzeń powinny zostać wyeliminowane.

Pióro Pana Grzegorza jest lekkie, przyjemne i stosunkowo dopracowane. Zdarzają się czasem drobne błędy techniczne, ale kto ich nie popełnia? Korekta jednak powinna być rzeczą świętą dla każdego pisarza. ;) Niemniej, warto zwrócić uwagę na fakt, że książka jest debiutem autora. Wydana została w 2013 roku, ale niewiele osób mogło kiedykolwiek o niej zasłyszeć. Jeżeli więc macie ochotę sięgnąć po undergroundowych twórców – polecam Nocną Zmianę Grzegorza Iwańczyka! 

Książka zrecenzowana w ramach Akcji Polacy Nie Gęsi i Swoich Autorów Mają:


Karolina Wojtaszek i jej "Ogniste skrzydła"

Debiutanckie powieści mają do siebie dość niekonwencjonalny sposób rozplanowania treści. Niektóre wątki są szeroko rozpisane, inne mniej. Czasem historia zostaje ucięta  w najmniej odpowiednim miejscu, a innym razem rozciągnięta jest na kilku stronicach.  Podobnym aspektem jest język, jakim posługuje się młody pisarz. Nieraz spotykamy grafomana, który ledwo sklecił kilka zdań, a innym razem piękną prozę, która nie pozwala odejść nam na krok. W przypadku książki Karoliny Wojtaszek zdało się odnaleźć złoty środek. Grzechem byłoby narzekać na fabułę, która nie budzi kontrowersji, ale na chaotyczny język i mało sprawną korektę – a i owszem.

Ogniste skrzydła to pierwszy tom cyklu Miasto Aniołów. Poznajemy w nim Victorię – studentkę, jak każda inna, która staje się główną bohaterką powieści. Jej życie zdaje się być podobne do szarej codzienności nas samych. Dziewczyna ma przyjaciela o imieniu Mateusz, któremu powierza swoje troski. Jej matka zniknęła, a ojciec uparcie zataja przed nią miejsce pobytu kobiety. Pewnego dnia w świecie Victorii pojawia się „ten drugi”. Wyjątkowo arogancki, ale budzący pożądanie (na pewno „na pierwszy rzut oka” w wielu czytelniczkach) Roger. Umawiając się więc na spotkanie w klubie z Mateuszem, dziewczyna nieumyślnie uderza Rogera, i niczego się nie spodziewając, niechybnie zaczyna poznawać swoje prawdziwe „ja” oraz mroczną misję, która została jej powierzona. Parkiet okrywa dym, a Victorię porywają potwory.

"Pamiętaj, oni pojmują dobro zupełnie inaczej niż my. Dla tych stworów dobry jest chaos i zniszczenie."

Książka utrwaliła mnie w przekonaniu, że nie lubię paranormal romance. Zawsze dane mi było albo trafiać na kiepskie propozycje, albo po prostu nie potrafię ogarnąć ich swoim małym rozumkiem. Trudno stwierdzić, która wersja ma w sobie większe prawdopodobieństwo. Gdy zaczęłam czytać książkę, wprowadzenie do całej historii było stosunkowo przyjemne, jednak przewracałam stronę za stroną i miałam narastającą, nieodpartą ochotę zamknąć tę publikację i już jej nie otwierać. Do bólu znużył mnie wątek waleczności mężczyzn. Tu jeden, tam drugi, bla bla bla – co za dużo, to nie zdrowo, a przy zakończeniu i tak wszystko stanęło w miejscu. Akcja może i jest wartka, ale autorka narzuciła tak galopującą narrację, że nie dość, że zagubiłam się w wątkach, to jeszcze czułam się zniesmaczona faktem, że połowa historii została opatrzona tak chaotycznym opisem. Z mojej surowej perspektywy, jedynym ratunkiem dla książki jest wydanie kolejnej części przygód bohaterów, z uwzględnieniem pozostawionych samych sobie wątków, ze szczególnym naciskiem na korektę językową, która nie tylko poprawi literówki, ale i pozostawi uwagi dotyczące fabuły.

Książkę mogę polecić osobom, które miały już wcześniej kontakt z literaturą tego gatunku i chciałyby zwiększyć liczbę przeczytanych publikacji „o jeden”. Z kolei osoby, które nigdy dotąd nie zbliżały się do paranormal – niech nie czytają tej publikacji jako pierwszej w swoim życiu. Trudno mi wystawić ocenę tej książce, jednak gdyby przyszło mi określić notę byłoby to 4/10. A za co 4 punkty? Jeden za okładkę, która sympatycznie się prezentuję. Jeden za prostotę języka, którym operuje autorka, kolejny za zaufanie swojej wyobraźni, bez konkretnego szablonu, a ostatni za zawartą w fabule mitologię. Ot i koniec. Książkę, jak już pisałam, polecam wybranym, a Recenzentów zachęcam do przewertowania FP autorki, gdzie możecie otrzymać własny egzemplarz.

Za Ogniste skrzydła dziękuję Autorce książki, a wspomniany FanPage, znajdziecie >>TU<<

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje
Wywiad: Portal Warszawa i Okolice

Recenzja książki: Sodoma

Recenzja książki: Sodoma
Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie