- 09:29
- 8 Comments
Zastanawiacie się czasem, co może być fajnym prezentem dla miłośników podróży? Co zawsze się sprawdzi i będzie miłym upominkiem? Ostatnio przejrzałam swoją szafę i zdałam sobie sprawę, że najmilej wspominam praktyczne prezenty. Nawet na Instagramie pokazywałam Wam miły prezencik podróżniczy od Orin, tshirt z mapą świata! <3 Ona wie, co lubię najbardziej.
Jeśli jednak brakuje Wam inspiracji, a okazji prezentowych nadarza się coraz więcej, sprawdźcie koszulki z nadrukiem od StoryDruk.pl. Setki wzorów, czasem zabawnych, czasem inspiracyjnych, a wszystkie one w pełnej palecie kolorystycznej, wykonane z wysokiej jakości bawełny. Znalazłam tam koszulki dla dziewczyny, które mogłyby zagościć nawet w mojej szafie, a to zdarza się niezwykle rzadko. Przyznam jednak, że dla mnie największą bolączką są niestety upominki dla mężczyzn. Nigdy nie wiem, co kupić w prezencie, co się spodoba, co nie będzie kiczowate, co ucieszy obdarowanego. I wiecie, co wniknęło z mojego rozeznania? Jednym z fajniejszych prezentów są… kubki dla chłopaka. Idealne do porannej kawy, albo herbatki w ciągu dnia.
Swoją drogą, co powiecie na pełną reaktywację bloga? COVID na chwilę wstrzymał moje podróże, jednak już od 3 sierpnia ja i mój plecak wyruszamy w magiczną podróż na całe dwa tygodnie. Będą góry, będzie morze, będzie nauka nurkowania i przepiękna sceneria! Śledźcie mojego Instagrama – tam znajdziecie wszystkie informacje.
Pierwszy raz lecisz samolotem? Nie wiesz, jak będzie wyglądała Twoja podróż? Dziś odpowiadamy na wszystkie pytania!
BAGAŻ
O tym, jak spakować bagaż opowiedzieliśmy Wam już kilka tygodni temu, post możecie przeczytać tutaj: TRAVEL: JAK PAKOWAĆ WALIZKĘ, ale należy pamiętać, że są pewne niuanse, na które musicie zwrócić szczególną uwagę. Przede wszystkim bagaż podręczny może mieć różne rozmiary oraz różne masy w zależności od przewoźnika, którego linię wybierzecie. Jest to informacja, którą należy sprawdzić przed rozpoczęciem pakowania. Co więcej, niektórzy przewoźnicy oferują możliwość zabrania dodatkowego, małego bagażu, np. laptopa czy kobiecej torebki, ale to nie jest jednoznaczne z tym, że przesiadając się z linii do linii Wasz dodatkowy, mały bagaż bagaż również będzie jechał za 0 zł. Upewnijcie się, jak wygląda w całości Wasza podróż, by uniknąć przykrych niespodzianek.
Co więcej, największa pojemność płynów, jaką możecie przewieźć w bagażu podręcznym to zaledwie 100 ml, a cała Wasza kosmetyczka, a dokładniej znajdujące się w niej buteleczki, musicie szczelnie zamknąć w śrubowym, foliowym woreczku.
Nasłanie bagażu rejestrowanego odbywa się już na lotnisku (po wcześniejszym zakupieniu usługi wraz z biletem) i może być przeprowadzone na dwa sposoby. Tak zwane Check-in polega na nadaniu bagażu w trakcie odprawy biletowo-bagażowej z kolei tzw. baggage drop-off point jest punktem zrzutu wszystkich walizek i plecaków. Oddając swój bagaż w tym punkcie, otrzymacie opaskę, połowa musi znaleźć się na Waszym bagażu, z kolei jej druga część powinna być doczepiona do Waszej karty pokładowej. W bagażu rejestrowanym w zasadzie nie ma ograniczeń jeśli chodzi o jego zawartość w ramach wykupionej masy i gabarytów, np. możecie przewozić płyny o dowolnych pojemnościach, ale zostaniecie poproszeni o zabranie urządzeń elektronicznych na pokład samolotu.
ODPRAWA ONLINE
Tanie linie lotnicze charakteryzują się odprawą online, której można dokonać już 30 dni przed planowaną podróżą. W zależności od przewoźnika, taka odprawa zazwyczaj nie może odbyć się później, niż 2h przed rozpoczęciem lotu. Informacje na temat odprawy znajdziecie w mailu potwierdzającym zakup biletu.
Podczas odprawy możecie potwierdzić swój lot oraz dane pasażerów. Istnieje również możliwość wybrania (dokupienia) miejsca. Po przeprocesowaniu odprawy, każda zmiana, którą chcielibyście wprowadzić wiąże się z otwarciem lotu, czyli kontaktem z Centrum Rezerwacji Lotów i kolejnymi opłatami. Samo otwarcie lotu to w większości przypadków ok. 10-15€, a każda zmiana jest dodatkowo wyceniana. W przypadku tanich linii, czasem bardziej opłaca się kupić nowy bilet, niż wprowadzać zmiany. Zwróćcie na to uwagę i jeśli zajdzie taka potrzeba, skontaktujcie się z przewoźnikiem.
Uwaga! Po potwierdzeniu odprawy zazwyczaj konieczne jest wydrukowanie karty pokładowej. Są linie, które mogą obciążyć Was kosztami za jej brak. Skanowanie za pomocą aplikacji nie zawsze prowadzi do sukcesu.
Niektórzy przewoźnicy wybrane karty pokładowe mogą udostępniać podróżującym dopiero po zweryfikowaniu paszportu czy wizy. Taką kartę otrzymacie dopiero po odbyciu kontroli na lotnisku. Dotyczy to przede wszystkim podróży poza granice Unii Europejskiej.
LOTNISKO
Odprawa na lotnisku dla pasażerów z bagażem podręcznym zazwyczaj musi być przeprowadzona na godzinę przed planowanym odlotem, a to oznacza, że na miejscu powinniście być co najmniej dwie godziny przed startem. Nigdy nie będziecie mieli pewności, że nie staniecie w olbrzymiej kolejce, albo że Wasze dokumenty nie będą musiały przejęć dodatkowej weryfikacji, np. kontroli celnej.
Co musicie wiedzieć ze spraw istotnych? Na lotnisku wszystko jest droższe. Od nadania bagażu po butelkę wody, nawet menu w restauracji McDonald's dyktuje własne ceny. Niestety cała infrastruktura wykorzystuje fakt, że na lotnisku musicie stawić się dwie godziny przed planowanym rejsem, a to oznacza, że nawet z nudów będziecie szukali miejsca, by uatrakcyjnić sobie czas. Mamy jednak nadzieję, że artykuł który dla Was przygotowaliśmy okaże się pomocy i rozwiejecie dzięki niemu wszystkie wątpliwości. My kochamy latać samolotami! A Wy?
- 11:49
- 17 Comments
Na polskim rynku wydawniczym jest cała
masa książek o zdrowym stylu życia, dbaniu o piękna sylwetkę i dobrym
samopoczuciu. Ćwiczymy, zmagamy się rozmaitymi dietami a efekt nadal nie jest
satysfakcjonujący. Poznajcie dziś Kate Hudson, gwiazdę Hollywood, która zdradza
swój klucz do sukcesu.
Nowość od wydawnictwa Kobiecego w dużej
mierze przypomina mi wydany przed laty poradnik Cameron Diaz (recenzję przeczytacie tutaj). Tam Cameron
pokazała się z perspektywy zwyczajnej kobiety, która latami zmagała się z
trądzikiem oraz uwielbiała frytki i burgery, a w swojej książce zaprezentowała
przełom, który pozwolił zrozumieć milionom kobiet to, jak działa ludzkie ciało
i jakie procesy w nim zachodzą.
Kate Hudson przygotowała dla nas poradnik,
w którym nie opisuje mniej lub bardziej wartościowych produktów, nie opisuje
praw, którymi rządzi się nasz organizm, ale skupia się na samoakceptacji,
poczuciu własnej wartości i dobrym samopoczuciu. W książce czeka na Was
kilka sprawdzonych sposobów na oczyszczanie organizmu, ćwiczenia, które
pozytywnie wpłyną na Wasze samopoczucie oraz tricki, dzięki którym zdrowe
nawyki na stałe zagoszczą w Waszym życiu.
Pretty Happy to
książka, którą czyta się niezwykle lekko. Całość jest bardzo
przystępna, a język naprawdę plastyczny, jednak zdecydowanie jest skierowana do
kobiet, które pragną zmian. Ogromnym atutem tej książki jest jej autentyczność
oraz to, że wszystko co w niej znajdziecie to zbiór autorskich zapisków Kate Hudson,
które w dużej mierze odmieniły jej życie. Mi ta propozycja bardzo przypadła do
gustu, jest świeża i atrakcyjna, a jednocześnie nie przedstawia Kate Hudson
jako gwiazdy znanej na całym świecie. Autorka jest zwyczajną kobietą, ma
swoje wady, zalety i słabości, z którym musi stawiać czoło każdego dnia.
Gorąco polecam! Mam nadzieję, że byliście na moim instagramie @gusiapp,
gdzie zaprezentowałam Wam mój przepiękny zestaw.
![]() |
Sprawdź na stronie Wydawnictwa |
- 10:40
- 17 Comments
W ramach projekt Lifestyle, chciałabym zaprezentować Wam cykl miejsc, do których nie raz powrócę z wielkim sentymentem. Jak każdy - kocham spacery po starych miastach, uwielbiam spoglądać na morski horyzont i czuć respekt do najpiękniejszych tworów natury - gór.
Mam szczerą nadzieję, że będziecie towarzyszyli mi w małych i dużych podróżach nie tylko dzięki urokliwym krajobrazom, ale też lokalom i hotelom godnym (i niegodnym) polecenia.
Już niebawem pierwsze posty!:D
![]() |
- 21:44
- 0 Comments
Podczas ostatniego „spędu”
obserwowałam swoich znajomych. Zaskakująco wiele ulega zmianie, kiedy ktoś
przyprowadza swoją „drugą połowę”, a jeszcze więcej się komplikuje, gdy bez
słowa siada z nią na ławce, nikomu jej nie przedstawiając. Rodzi się problem,
a) pojawił się ktoś obcy;
b) zniknął ktoś, dotąd uważany za
osobę charyzmatyczną i będącą w centrum uwagi.
- 00:00
- 0 Comments

- No cóż: tak.
Kilka dni temu przyszedł do mnie
kurier z paczką od Wydawnictwa SQN. Otrzymałam tego dnia dwie książki: długo
oczekiwany bestseller Drzewo Migdałowe
(o którym niebawem Wam opowiem) oraz publikację T.J. Murphy’ego pt. Sprawność, siła, witalność. Jak Crossfit
zmienił moje życie. Przyznam, że to moja pierwsza styczność z tą dziedziną,
dyscypliną sportu. Sprawa jest intrygująca, trzeba przyznać, ale czy na pewno
dla każdego?
W Crossficie chodzi o to, żeby przekroczyć
granice swojej wytrzymałości. Pokazać, że niemożliwe jest możliwym, a sukces to
wyłącznie efekt bardzo ciężkiej pracy. Pracy swojego ciała, pracy swojego
umysłu i kompilacji odpowiedniej, zbilansowanej diety „bez etykietek” oraz
silnej motywacji. Gdy tylko otworzyłam paczkę zabrałam się za lekturę. Wiem, że
to nie dla mnie, wiem, że nigdy nie zacznę ćwiczyć z taką intensywnością, wiem,
że nie zdołam zmotywować się tak bardzo do żadnego z codziennych obowiązków,
ale rozumiem ludzi, którzy „połknęli bakcyla” i nie wyobrażają sobie już dnia
bez treningu.
Od pierwszych stron czułam jakąś
magnetyczną siłę do tej publikacji, ponieważ wstęp napisany przez Piotra Mohameda
jest świetnym motywatorem. To z niego zaczniecie czerpać satysfakcję, to on uświadomi
Wam, że pewne rzeczy macie w zasięgu swoich dłoni. Czasem wystarczy uwierzyć,
później zrobić pierwszy krok i zagryzając zęby wytrwać w postanowieniach…
W obecnym świecie przesiąkniętym komercją, plastikiem i wyniszczającą
nas alienacją ta nowa metoda treningowa i sport oferuje nam coś, o czym pawie
zapomnieliśmy: prawdziwe przeżycia. Daje nam dreszcz emocji, wzruszenia i
satysfakcję z własnych zwycięstw i przesuwanych granic. Żyjąc w coraz bardziej sterylnej
rzeczywistości, unikamy cierpienia i bólu. Zapominamy o tym, że i jedno i
drugie jest integralną częścią naszego postępu.
(…) Treningi często
pozostawiają nas bez tchu, obolałych i słabych. Dzięki nim czujemy jednak, że pokonaliśmy
własną słabość strach.
Krok po kroku
stajemy się z powrotem zwycięzcami.
Książka Murphy’ego jest świetnym
przygotowaniem do rozpoczęcia przygody z Crossfitem. Sam autor to maratończyk,
który przez wiele lat wyniszczył stawy i chcąc odżyć, zacząć żyć na nowo
postanowił spróbować swoich sił w tej metodzie treningowej. Jak widać – udało się.
Dzisiaj jest jednym z wielu trenerów na całym świecie. Nie wyobraża sobie życia
bez ćwiczeń, a o swojej miłości do sportu, trudnej ścieżce od nowicjusza do
zapalonego orędownika opowiada nam na kartach Sprawność, siła, witalność. Jak Crossfit zmienił moje życie. Prawda
jest taka, że Crossfit to metoda, która pozwala przekroczyć granice ludzkiej wytrzymałości,
ludzkiej psychiki, pozwala uświadomić sobie, że „możesz więcej, niż możesz”,
ale zaznacza, że wszystko należy wykonywać ze zdrowym rozsądkiem i najlepiej
pod czujnym okiem instruktora.
Przyznam jednak, że wielokrotnie
uśmiechnęłam się podczas lektury. Co prawda „zafiszkowałam” połowę książki cytatami,
które uznałam za godne uwagi, a zarazem motywatorami na moje najbliższe
wakacje. Nie, nie mam zamiaru podnosić ciężarów czy podciągać się na drążku,
ale chciałabym zmotywować się na tyle, by m.in. z uśmiechem wstać bladym świtem
aby pobiegać po okolicy. Książkę utrzymano w stosunkowo zabawnym tonie. Lektura
nie nuży, ale wymaga od nas skupienia. Wszystko jednak zostało napisane
prostym, bezpośrednim językiem, który bez wątpienia znajdzie sobie wielu
miłośników. Sądzę więc, że wskazówki, cenne rady i porady są dzięki temu dużo
bardziej przyswajalne i niewątpliwie prościej je wszystkie spamiętać.
Zapytany, dlaczego treningi sprawdzające kondycję otrzymują akurat
żeńskie imiona, Glassman odpowiedział:
- Pomyślałem, że coś, co sprawia, że padasz na ziemię i patrzysz w
niebo, pytając: „Co to, kurwa, było?”, zasługuje na żeńskie imię…
Opisów poszczególnych rozdziałów
nie będę Wam dodawała, bowiem każdy z nich ma w sobie coś, co warto zapamiętać.
Weźmy na ten przykład fragment dotyczący odżywiania, gdzie znajdziecie
informację o tym, że regularne ćwiczenia nie są jedyną drogą do sukcesu. Aby osiągnąć
więcej, aby zrobić jakiekolwiek postępy należy uwzględnić masę dodatkowych
czynników, nie pozwalając na ich zaniechanie.
Książkę gorąco polecam. Uważam,
że znajdą w niej „coś dla siebie” zarówno aktualni, jak i przyszli
Crossfitowcy. Jest to w końcu metoda treningowa, która zatacza coraz to szersze
koło, więc tylko patrzeć na jej rozpopularyzowanie w Polsce. Jeżeli jednak
Crossfit to nie jest to, czym chcielibyście się zainteresować – i tak warto ją
przeczytać. To świetna baza wiedzy dotycząca samego sportu, aktywności
fizycznej, istoty pracy mięśni, odpowiedniej
postawy podczas ćwiczeń, zbilansowanej diety i przede wszystkim motywacji. Murphy
uświadamia nam, że sukcesy i porażki są nieodzowną częścią naszego życia. Mówi,
że każdy sportowiec miał za sobą długą drogę ciężkiej, bardzo ciężkiej pracy, a
jego sukcesy są efektem wieloletniej pracy nad sobą…
Zachęcam do lektury!
Za Sprawność, siła, witalność. Jak Crossfit zmienił moje życie
dziękuje Wydawnictwu SQN:
- 12:12
- 1 Comments
Niestety nie mogłam zweryfikować
praktyczności tego poradnika, ponieważ otrzymałam go w ramach recenzji i chcąc
nie chcąc, muszę Wam napisać, jak się do niego zabrać. Jego wykorzystanie
pozostawię na później, i kto wie? Może poznacie moją opinię po przetestowaniu
wszystkich opcji?
Książka, jak już wspomniałam,
jest zbiorem 52 sprawdzonych pomysłów, jak zmienić swoje życie na lepsze. Nie chodzi
tu wyłącznie o kontakty międzyludzkie czy rozsądny stosunek do obowiązków, np. jak
uniknąć odkładania spraw na później, ale znajdujemy w tu mnóstwo informacji o
zdrowym stylu życia, który niewątpliwie wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie.
Według mnie, ten poradnik ma zmobilizować czytelników, którzy poszukują jakiejś
odskoczni od szarej rzeczywistości. Co więcej, autor kieruje nas na drogę
sukcesu, motywuje, pobudza wyobraźnię, sprawia, byśmy odważniej patrzyli na
świat. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie, bowiem przy stosunkowo niskiej
samoocenie, tuzinkowym toku rozumowania i zaburzonej hierarchii wartości taka lektura jest idealnym źródłem wiedzy,
którą każdy zdoła wykorzystać w swoim życiu. Podoba mi się też sposób
opracowania. Autor tłumaczy nam powody naszych niedoskonałości, po czym opowiada o przewidywanych skutkach tylko po to, by krok po kroku opisać ćwiczenie przeznaczone na dany tydzień. Wszystko z kolei opatrzone
jest bardzo ciekawym doborem (prostego) słownictwa, dzięki czemu lektura sprawia nam satysfakcje, a
podświadomość aż rwie się do weryfikacji słów Babauty.
Książkę gorąco polecam wszystkim,
którzy chcą zmienić swoje życie oraz osobom, którym brakuje wytrwałości w
postanowieniach noworocznych. Kto wie? Może zmobilizujecie się na tyle, że
składane sobie deklaracje uda się Wam wcielić do codziennego planu dnia? Dzisiaj
trzymam za Was kciuki i… zabieram się za polecaną przez autora misję na
pierwszy tydzień – dwuminutową medytację! Podobno metodą małych kroczków można osiągnąć niesamowite efekty. Najważniejsze, to dołożyć wszelkich starań, aby nasz cel był głównym priorytetem, nie zniechęcać się porażkami i wybrać indywidualną drogę sukcesu. Pamiętajcie, że nie musicie wszystkich tych zasad wcielać w życie. Rozumiem to ja, ale i rozumie to autor, który wielokrotnie zapewnia czytelników, że wszystko zależy od predyspozycji danej jednostki. Gorąco więc Wam polecam tę książkę. Przeczytajcie i sami wybierzcie odpowiedni dla siebie wariant, a nuż uda się Wam zmienić swoje życie. :)
Za książkę dziękuję Wydawnictwu SQN:
- 14:53
- 1 Comments