­
­

Stephen King powraca!

Kolejna książka spod pióra mistrza grozy na liście bestsellerów, 
czyli Stephen King - Uniesienie.


Bez dwóch zdań oczarowało mnie wydanie tej książki. Całość jest zamknięta w niewielkim tomie, wypełnionym dość dużą czcionka i pięknymi zdobieniami. Sądzę, że gdyby nie nazwisko autora na okładce, wiele osób uznałoby tytuł za książkę młodzieżową lub obyczajową. Jest naprawdę piękna. Treść z kolei jest fascynująca. Co dziś świeża i na swój sposób wyjątkowa. 

Scott Carey, mieszkaniec naszego ulubionego Castle Rock dokonuje niepokojącego odkrycia - regularnie traci na wadze. Pomyślicie, że to wspaniała nowina, zwłaszcza dla kogoś, kto od lat boryka się problemem otyłości. Niestety jednak wszystko staje się tajemnicze i nieprawdopodobne. Waga pokazuje masę jego ciała, ale bez względu na to, co zje i co na siebie włoży. Może wypychać kieszenie, albo wkładać do dłoni hantle. Nic się nie zmienia. Niepokojące zjawisko przybiera na sile i zaczyna dotyczyć jego otoczenia. Czy nadchodzi „godzina zero”?

Książka porusza wiele obszarów ludzkiego życia. Szybko dostrzeżecie, że Stephen King wplótł do swojej historii wiele różnych wątków, które każdemu czytelnikowi dają do myślenia. Podczas lektury poznacie głębię konfliktów społecznych, ducha przyjaźni oraz borykanie się z akceptacją. 
Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Koniecznie sięgnijcie po Uniesienie. Lektura to słodko-gorzka historia z bardzo niecodziennym motywem przewodnim. Nie jest to jednak książka grozy na miarę autora. Ten tytuł przeczytajcie dla relaksu, a zaraz po nim proponuję Wam serialową adaptację serii na HBO GO :) Nie ukrywam, że ta jeszcze jest przede mną. Wierzę jednak, że się nie zawiodę. 

Doktor Jekyll i Mr. Hyde, czyli Stephen King i jego „Mroczna Połowa"

Reedycja najwyższych lotów! Dziś mam dla Was jedną z moich ulubionych książek Stephena Kinga. 


Do lektury Mrocznej połowy zabrałam się pełna entuzjazmu. Zawsze lubiłam książki autora a do tej czuję też pewien sentyment. O czym więc rozprawia fabuła? Thad Beaumont, czyli nasz główny bohater, to pisarz borykający się z problemem rozdwojonej osobowości. Na co dzień pisze mało chwytliwe opowiastki, które nie przysparzają mu sympatyków. Jednocześnie jednak tworzy pod pseudonimem, w zupełnej tajemnicy, pełne brutalności książki grozy wierząc, że jego tajemnicze alter ego nigdy nie wyjdzie na jaw. Niestety jednak pewnego dnia odwiedza go młody mężczyzna, który grozi, że ujawni sekret mistrza. Rozpoczyna szantaż. Thad Beaumont nie ma więc wyjścia. Decyduje się obnażyć prawdę, uśmiercając tym samym George'a Starka, pozując wraz z żoną nad atrapą jego nagrobka. Wktóce jednak okazuje się, że mroczna połowa Thada ożywa i w realnym świecie zaczyna zbiera krwawe żniwo.  Giną koleje osoby, a policja podejrzewa tylko jedną osobę… 

Niewielu z Was wie, że ta książka jest wyjątkowa także dla autora, bowiem przed laty Stephen King również pisał pod pseudonimem! Nazywał się Richard Bachman, a w 1981 zadebiutował na amerykańskim rynku wydawniczym. Jego powieść pt. Rage jest dzisiaj prawdziwym białym krukiem, a jej nakład, na prośbę autora, nie jest już wznawiany. 
Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Wiecie, co jest największym atutem powrotu do znanej już literatury? Możliwość spojrzenia na nią z nieco innej perspektywy. Dostrzeżenia wątków i elementów na pozór błahych, płytkich, a czasem pominiętych z pełną premedytacją. Jestem bardzo szczęśliwa, że dzięki uprzejmości Wydawnictwa Albatros mogłam przeżyć tę historię raz jeszcze po wielu latach. Wam również to polecam. Zróbcie to w najlepszym stylu, czyli jak Doktor Jekyll i Mr. Hyde. 

Stephen King - Bastion

Stephen King to autor, którego z pewnością nikomu nie muszę przedstawiać. Twórca najwybitniejszych thrillerów i horrorów, którego sukces obiegł cały świat, a jego książki sprzedały się w nakładzie ponad 350 milionów egzemplarzy. Dziś mam dla Was reedycję magnum opis, czyli  jednej z najważniejszych książek w dorobku autora - Bastion.


Powieść jest mieszanką rozmaitych gatunków literackich, łączącą w sobie horror, fantastykę i science fiction. Na rynku pojawiła się po raz pierwszy w 1978 roku, a w 1994 została zekranizowana. O czym w takim razie rozprawia fabuła książki? Otóż Kapitan Trips, supernowoczesna broń biologiczna niesie zagładę dla ludzkości. Pozornie niegroźne, rozprzestrzeniające się przeziębienie, będące pierwszym objawem zakażenia, w mgnieniu oka doprowadza do śmierci niemalże całej ludzkości. Co jednak z tymi, którzy w dramatycznej, postapokaliptycznej scenerii ocalili swoje życie? Jak potoczą się ich losy, kiedy muszą stawić czoło nowemu wyzwaniu? 

Fabuła książki przede wszystkim rozprawia o walce dobra ze złem, ukazując tragiczne w skutkach brzemię rozprzestrzeniającej się zarazy. Stephen King zadbał o całą paletę emocji, która będzie targała Wami podczas lektury. Pomyślcie o tym, że musicie zmierzyć się nie tylko z chorobą, ale całym, postapokaliptycznym scenariuszem. Wokół umierają ludzie, niszczeje świat, a wszystko wieńczy wyczuwalny w powietrzu fetor rozkładających się ciał. Przyznam, że nigdy dotąd książka nie wzbudziła we mnie tylu skrajnych emocji. Lawirując pomiędzy życiem a śmiercią, zagłębiając się w odwieczną walkę dobra ze złem próbowałam odszukać drugie dno tej książki, a zarazem wyobrazić sobie, na ile scenariusz Kinga mógłby się spełnić i jak niewiele trzeba, by wywołać katastrofę na naszym świecie. 
Sprawdź na stronie Wydawnictwa
Książkę gorąco polecam. Bastion to jedna z tych powieści, które sposób opisać w zaledwie kilku słowach. Fabuła jest niezwykle zmienna, bohaterowie nakreślenie wyrazistą kreską, a kunszt autora objawia się na każdym kroku. Wierzcie mi lub nie, że trup sieje się gęsto, a enigmatyczna aura grozy będzie Wam towarzyszyła do ostatniej strony. Bastion to bez dwóch zdań najlepszy literacki powrót ostatnich lat. Gorąco polecam.

O tym, że Richard Matheson "Jest legendą"


Wiele osób pytało mnie, dlaczego tak często sięgam po antologie. Moja odpowiedź jednak od lat nie uległa zmianie i za każdym razem brzmi tak samo: Mam nadzieję, że odszukam nową perełkę, nowego faworyta, nowego ulubieńca wśród sztampowych stworów literackich. W przypadku książki Jest legendą trudno jednak poprzeć moje wcześniejsze słowa, ponieważ autorzy publikacji to światowej sławy mistrzowie literatury grozy, którzy postanowili oddać hołd największemu wśród nich - Richardowi Mathesonowi. Nazwisko to na pewno wielu z Was doskonale zna, a przynajmniej kojarzy, ponieważ to na podstawie jego książek, powstały kultowe filmy jak m.in.: Opętanie, Giganci ze stali oraz trzykrotnie ekranizowana powieść Jestem legendą. Dzisiaj niestety Mathesona nie ma wśród nas, ponieważ odszedł w wieku 87 lat 23.06.2013 roku, ale pamięć po nim pozostała zarówno na kartkach papieru, w naszych umysłach, jak i na szklanym ekranie.

Jak już wspomniałam, autorów książki jest siedemnastu, a mrożących krew w żyłach opowiadań aż piętnaście. Wśród nazwisk nie zabrakło Stephena Kinga, Nancy A. Collins czy Barry’ego Hoffmana, słowem – postaci doskonale znanych miłośnikom dreszczowców.

Mi książka przyniosła niebanalnie udany wieczór, bowiem lekturę rozpoczęłam nocą, późną nocą, gdy już zakończyłam pracę i obowiązki poszły w niepamięć. Niestety jednak potem bałam się spać przy zgaszonym świetle, ale od początku. Położyłam się w łóżku, przykryłam kocem, włączyłam lampkę i… zaczęłam czytać. Niestety wiatr za oknem, w akompaniamencie gałęzi stukoczących o parapet, ujadający pod oknem pies i szurający w mieszkaniu kot, który postanowił rozpocząć swoje nocne swawole i zabawy sprawiły, że zbyt bardzo zatopiłam się w przerażającym świecie autorów i z gęsią skórką „po wszystkim” wędrowałam umyć zęby. Obudziłam oczywiście całą familię, ponieważ nie dość, że zostawiłam na oścież otwarte drzwi, to jeszcze zapanowała bezlitosna jasność od wszystkich lamp i żyrandoli, które włączałam z każdym krokiem.

Rano zdałam sobie sprawę, że książka wcale taka straszna nie była, jednak pióro autorów poszczególnych opowiadań jest na tyle profesjonalne, że musimy skupić się tylko i wyłącznie na tekście, bowiem uciekną nam istotne wątki i fragmenty fabuły. Jeśli już wejdziemy w świat Mathesona,  zaczniemy śledzić bieg zdarzeń z zapartym tchem, a co za tym idzie – będziemy próbowali zidentyfikować się z głównymi bohaterami danej historyjki.

Dlaczego napisałam „wejdziemy w świat Mathesona”? Ano dlatego, że autorzy opowiadań, chcąc oddać hołd jednemu z największych twórców, postanowili osadzić zdarzenia swoich bohaterów w elementach jego powieści. Tak na przykład Stephen King, który napisał opowiadanie wraz ze swoim synem, Joem Hillem, skupił się na książce Pojedynek na szosie, z której zapożyczył autostradę i umiejscowił tam fabułę. Mick Garris wykorzystał powieść Jestem Legendą i zaserwował nam dramatyczną opowiastkę z wampirami w roli głównej, której głównym motywem jest zaprzysiężenie zemsty, mogącej stać się otwartą furtką do kontynuacji tejże historii. Albo opowiadanie jedynej, w tym zacnym gronie, przedstawicielki płci pięknej – Nancy Collins – która wykorzystując Piekielny dom, napisała własną historię o tytule Powrót do piekielnego domu, opowiadającą o pierwszej konfrontacji naukowca – badacza. Benjamina Fischera, z posiadłością Belasców.

Czy książkę warto przeczytać? Oczywiście, że tak. Lektura jest idealną propozycją dla miłośników grozy, dreszczowców i mrożących krew w żyłach horrorów. Sam pomysł, na wydanie antologii w hołdzie wielkiemu pisarzowi i scenarzyście to nie lada wyzwanie, a  wszystkim autorom udało się zrealizować je na mistrzowskim poziomie. Książka zawiera piętnaście opowieści, które zostały zapisane na 367 stronach wypełnionych po brzegi. Jedynym mankamentem może być wielkość czcionki, która zmusiła mnie do nocnego włożenia soczewek, a zarazem przesuwania lampki nocnej pod odpowiednim kontem, by cień kartki nie przysłaniał tekstu. Sądzę jednak, że czytanie w ciągu dnia pozbawi Was podobnych problemów, a więc nie zrażajcie się moja opinią. Ja, do Jest legendą na pewno powrócę podczas wakacyjnych wyjazdów. Książkę uważam za mistrzostwo w swojej klasie, a więc gorąco zachęcam Was do lektury. 


Za świetną propozycję dziękuję Wydawnictwu SQN:


Cmentarna opowieść Kinga? Zapraszam na Pet Sematary!


Pobrano z Internetu

Stephen Edwin King to znany na całym świecie autor powieści grozy. U jego boku stanąć może wyłącznie Graham Masterton, jednak i jemu daleko do osiągnięcia mistrzostwa w swojej profesji. „Król” urodził się 21 września 1947 roku w Portland, mieście w południowej części Stanów Zjednoczonych. Słynie z takich powieści jak Miasteczko Salem, Lśnienie, czy Smętarz dla Zwierząt. Właśnie tę ostatnią, z wymienionych pozycji, chciałabym Wam przedstawić i mam nadzieję – zachęcić do lektury.

Książka opowiada historię na pozór typowej familii. W jednorodzinnym domu mieszka szczęśliwe małżeństwo, dwójka dzieci oraz przeuroczy kotek. Jestem miłośniczką tych puchatych stworów, a więc nie trudno tu o mój zachwyt w trakcie lektury. ;) Niemniej, toczące się idealnie rodzinne życie zaczyna zmieniać swój bieg. Kiedy Rachel wraz z pociechami odwiedza swoją matkę w Chicago, przyjaciel domu, Chuch, zostaje potrącony przez ciężarówkę na biegnącej nieopodal autostradzie. Louis ma świadomość, jak wielka byłaby to strata dla małej Ellie, a więc pomimo przestróg sąsiada postanawia pogrzebać kota na tytułowym Smętarzu dla Zwierząt. Zwierzę… zmartwychwstaje! Jednak jak określa to Louis jest „trochę martwe”. Kot coraz częściej poluje, zachowuje się nieco bardziej agresywnie, a z jego ciała ulatnia się nieprzyjemny fetor. Zwierzę, pomimo swojego „życia”, nadal się rozkłada, a jego dusza (o ile można nazwać to tak w przypadku kota) zahaczyła już o kręgi piekielne. Louis bardzo szybko żałuje swojej decyzji. Boi się konsekwencji jednak nikomu, poza Judem, nie zdradza swojej tajemnicy. Od tego momentu, historia rodziny Creedów toczyłaby się szczęśliwie, gdyby nie kolejny wypadek na autostradzie. Najmłodsza pociecha, Gage, ginie pod kołami ciężarówki... Co postanawia zrobić Louis? Ano po raz kolejny odwiedza starożytne kurhany, tym razem licząc na przywrócenie do świata żywych swojego synka…

Pozostałej części książki nie mogę Wam opowiedzieć. Wierzcie mi jednak, że od tego momentu lekturę czyta się jednym tchem. Śledzimy wyjątkowo uknutą, dopracowaną w najmniejszych szczegółach fabułę, a to wszystko dzięki lekkości Kingowskiego pióra. Jeśli lubicie powieści grozy, a przeczytane historie nie powracają do Was w postaci nocnych koszmarów, zachęcam do lektury. Historia rodziny Creedów, niewątpliwie, krąży niczym legenda w okolicach Ludlow. I choć jest przerażająca i momentami niesmaczna to watro po nią sięgnąć. Dla mnie Smentarz dla Zwierząt  to bardzo ważna pozycja w domowej biblioteczce, bowiem powracam do niej w każdy gorszy dzień.

Na zakończeniem dodam, że w  1989 roku powstał film o tym samym tytule, Pet Sementary, a scenariusz napisał sam Stephen King. Muszę przyznać, że ekranizacja powieści należy do klasyków światowej kinematografii i jest jednym, z moich ulubionych dreszczowców.



Artykuł opublikował także Magazyn Internetowy DebiuText!

Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje
Wywiad: Portal Warszawa i Okolice

Recenzja książki: Sodoma

Recenzja książki: Sodoma
Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie