­
­

Poza Horyzont. Polscy podróżnicy - Joanna Łenyk-Barszcz i Przemysław Barszcz

Jesteśmy bardzo dumnym narodem, a jak wiadomo, każdy sukces ma wielu ojców. Zauważyliście, że wiele zagranicznych postaci, od gwiazd, sportowców czy odkrywców nagle, gdy osiągną zawodowy sukces, ma polskie korzenie? 

Zobacz na stronie Wydawnictwa FRONDA

Wielokrotnie nagły poryw mediów jest nie na miejscu, a choć warto chwalić się rodakami, często staje się próbą zbierania owoców z czyjejś ciężkiej pracy. Są jednak ludzie, którzy dokonali rzeczy niemożliwych w trudnych chwilach naszych dziejów. Są też podróżnicy, którzy odkryli nieznane dotąd lądy, zanim wyruszyli w wyprawę ci, których nazwiska do dziś zapisane zostały w podręcznikach historii.

Co powstanie, gdy połączymy dwie inspirujące historie? Kiedy spleciemy wizję przyrodnika z kulturoznawcą i wybierzemy się z nimi w podróż? Joanna Łenyk-Barszcz z wykształcenia jest filozofem i kulturoznawcą, kocha podróże, a na swoim koncie ma już Amerykę Centralną, Południową i Północną, niesamowitą podróż do Rosji nad jezioro Bajkał i Mongolię. Przemysław Barszcz z kolei, leśnik i przyrodnik w jednej osobie, odwiedził m.in. Orinoko, na co dzień dzieląc się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem na łamach miesięcznika „Fronda” i tygodnika „wSieci”.

Bogato ilustrowana książka Polscy Horyzonty. Polscy podróżnicy pozwala nam jednak poznać rodaków, którzy przekroczyli pewne granice. Sięgnęli dalej i wspięli się wyżej, niż pozwalała na to wtedy ludzka świadomość. O kolonizacji dziś już wszyscy zapomnieli. Za odkrywców uważamy znakomitych Włochów, Hiszpanów czy Anglików, którzy wielkimi statkami z olbrzymią flotą przemierzali lądy w poszukiwaniu nieodkrytych dotąd zakątków ziemi.

Pierwszy rozdział rozprawia o Świętosławie Storradzie, córce Mieszka I i Dobrawy, siostrze Bolesława Chrobrego. Jak sądzicie? Dlaczego Słowianka z krwi i kości pojawia się w wielu nordyckich sagach i kronikach historycznych? Jako matka trzech króli i żona Swena Widołobrodego i Eryka Zwycięskiego, władcy Danii, Norwegii i Szwecji, na co dzień obchodziła się z wikingami. Dzisiejsze rekonstrukcje pokazują nam, jak wyglądały dawne łodzie tego plemienia, którymi była zmuszona do dalekiej, zamorskiej podróży. Mapa świata rosła w mgnieniu oka. Coraz to nowe miejsca, coraz to szersze horyzonty i oblicza kuli ziemskiej. Tak było ze wszystkimi. Odległe podróże, które nie tylko miały przynieść lepsze jutro nigdy nie zostały nagłośnione. Każda z nich zapamiętana została jako krótka wzmianka historyczna, którą odnaleźli autorzy książki. Jakie ciekawostki mają dla nas jeszcze w tej propozycji? Z pewnością inspirująca podróż do Japonii czy Brazylii. Vasco da Gama odkrył morską drogę do Indii, wiemy o tym wszyscy, a kto odkrył jako pierwszy Brazylię? Czy ktoś kiedyś słyszał Kasprze z Poznania, który przypadkiem znalazł się na pokładzie mistrza i stał się prawą ręką żeglarzy? A może dotarły Was słuchy o Polaku, królu Madagaskaru? Nie? Ja kiedyś słyszałam o Maurycym Beniowskim, polskim podróżniku pochodzenia słowacko-węgierskiego, który drakońskimi metodami zdołał zjednoczyć cały Louisbourg. Za polskiego Marco Polo uważamy też Michała Boyma, również jedną z wielu uznanych przez autorów książki postaci. Był on jednym z pierwszych europejskich sinologów, podróżników, fascynatów kultury Chińskiej, a jego zasługi, znane nam dziś przetrwały już czterysta lat.


Przeczytaj fragment książki

Zachęcam do lektury wszystkich miłośników podróży. Książkę proponuję również tym, którzy są z historią za pan brat i pragną poszerzać swoją wiedzę. Mnóstwo ciekawostek i faktów, których nigdy nie spotkacie w tradycyjnej literaturze to niezwykły atut tej książki. Kolejną zaletą jest zbiór rysunków i grafik, a także język, jakim posługują się autorzy. Zachęcam Was do zapoznania się z fragmentem książki, który z pewnością da Wam odwzorowanie tego, co znajdziecie na jej kartach. Poza horyzonty. Polscy podróżnicy to gratka dla podróżników, którzy nie tylko wychodzą z domu z plecakiem, ale i poszukują inspiracji u źródeł. Ja z pewnością podaruję swój egzemplarz najbliższej przyjaciółce, która życie w busie czy podróż stopem traktuje jako styl życia, a za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Fronda! :)

ZAPOWIEDZI - FRONDA

"Między Berlinem a Pekinem" - Łukasz Warzecha
Premiera: 15 kwietnia


Czy Rosja ulegnie rozpadowi?
Czy może raczej zaatakuje Zachód?
Jaką funkcję pełni Matka Boska Częstochowska w rosyjskim lotnictwie strategicznym?
Co śpiewają Ukraińcy w ogródku piwnym?
Czy na ulicach w Dagestanie jest bezpiecznie?
Dlaczego analizy polityki zagranicznej najlepiej robić za publiczne pieniądze?

Rozmowy Łukasza Warzechy z ekspertami Ośrodka Studiów Wschodnich – prestiżowego think-tanku o 25-letniej tradycji – zaciekawią i laika, i specjalistę w dziedzinie stosunków międzynarodowych. Są też swoistym kompendium wiedzy o obszarach leżących w kręgu zainteresowania OSW, a przedstawiona w nich strategiczna perspektywa sprawi, że nie stracą na aktualności.

Fragment książki do pobrania TUTAJ.
 

 
"Szachy i poker. Kronika zwycięskich bitew stoczonych w walce o wolność węgierskiej gospodarki" - Helga Wiedermann
Premiera: 18 kwietnia


Książka zawiera rekomendacją Viktora Orbána, który w 2015 roku został wybrany na najbardziej wpływowego polityka Europy.
 
„(...)Po naszej stronie żelaznej kurtyny wydawało się, że liberalna demokracja w połączeniu z gospodarką rynkową, działa jak w szwajcarskim zegarku. Po 1989 r. świat zachodni zapewniał nas, że po wprowadzeniu porządku kapitalistycznego dziedzictwo komunizmu zostanie obrócone w niwecz i że Kijów, Warszawa, Bukareszt Praga i Budapeszt będą miały wreszcie szansę stać się stolicami dobrobytu. Ale jesienią 2008 r. w tryby dostał się kamyk i z dnia na dzień cała finansowa machina rozsypała się w drobny mak. Oczywistością stało się to, co dotychczas było tylko przypuszczeniem. A mianowicie że król jest nagi, społeczeństwa dobrobytu to iluzja, kredyty nie mają pokrycia, i że w świecie finansów zapanowała żelazna zasada: “dłużniku płać””.
 
Viktor Orbán, Premier Węgier.
 

 

„Pamiętnik starego ubeka” - Marcin Wolski
Premiera: 19 kwietnia

Kultowy bohater radiowego kabaretu „Sześćdziesiąt minut na godzinę” globtroter Beton-Baton „kurczę pieczone w pysk” powraca po latach na kartach prześmiewczej powieści Marcina Wolskiego.

Dopiero teraz wychodzi na jaw, że główny bohater zawsze prowadził podwójne życie; przemierzał świat zdobywając nowe lądy z pomocą swego wiernego psa Pioruna ale również jako tajny szpieg od specjalnych poruczeń. Korzystając z genialnych umiejętności potrafił przebierać się i wcielać w samą Margaret Thatcher oraz zbierać haki na małoletniego Obamę.

Jego niezwykłe przygody powiązane są ze współczesnymi wydarzeniami i problemami otaczającego nas świata. Wspomina o kulturze, a o kobietach mógłby opowiadać godzinami. Cechą charakterystyczną naszego bohatera było i jest przekręcanie nazwisk.
Jak zakończą się losy Batona i Jędrasa?
 
To powiedziawszy, uśmiechnął się do mnie chytrze i wyciągnął z kieszeni czarną opaskę.
– Pan wybaczy, ale będę musiał zasłonić panu oczy – rzekł. – Takie są reguły. Nikt nie wie, gdzie ja mieszkam. I niech tak zostanie.
– Mam jechać w zasłoniętych oczach na rowerze?! – zaprotestowałem.
– Zabiję się.
– Spokojna głowa, to przecież tandem. Na raz, przyciskasz pedał, na stop – nogi z pedału. Ot, i cała filozofia, w pysk!
Filozofia może w tym jakaś była, ale spróbujcie jechać godzinę, albo i dwie na tandemie, z związanymi oczami, po wyboistych ścieżkach. Ze sto razy zakręciło mi się w głowie, a w pewnym momencie omal nie zwymiotowałem na szerokie plecy Batona.

 
Fragment książki do przeczytania TUTAJ.
 
Spotkanie premierowe wokół najnowszej książki Marcina Wolskiego odbędzie się 20 kwietnia o godz. 19:00 w Klubie Retrospekcja w Warszawie. Wydarzenie poprowadzi redaktor Rafał Ziemkiewicz.
Serdecznie zapraszamy!

 
"Bil W. i jego sponsor" - Robert Fitzgerald SJ
Premiera: 26 kwietnia


Jak żyć pełnią życia?
Jak zaakceptować cierpienie?
Jak osiągnąć pogodę ducha?

BILL W. to postać legendarna i tajemnicza. Setki tysięcy ludzi na świecie deklaruje przyjaźń z tym człowiekiem na koszulkach, breloczkach, znaczkach i pocztówkach. Choć nigdy nie widzieli go na oczy i nie znają jego nazwiska, czują z nim więź i wdzięczność za Program Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików, który przywrócił im duchowe zdrowie.

Książka „Bill W. i jego sponsor” to prawdziwy skarb. Zapisana jest w niej historia przyjaźni jezuity Eda Dowlinga i Billa Wilsona, współzałożycieli wspólnoty Anonimowych Alkoholików. Książka urzeka intymnością, szczerością, głębią. Pociąga mocą, prostotą i praktycznością.

Fragment książki do pobrania TUTAJ.

Rotmistrz Pilecki... i jego oprawcy

Gruba książka o bohaterze sprzed lat, zamordowanym w więzieniu przy Rakowieckiej, to ciekawa lektura dla wszystkich miłośników historii. Niestety jednak książka o Rotmistrzu Pileckim, choć wydawała się być intrygująca lekturą, zepsuta została przez ciągłe rozpamiętywanie żali i nieprawidłowego zachowania władzy. Co mam na myśli? Zapraszam do lektury.

Początek książki wprowadza nas do losów Rotmistrza Pileckiego. Nazwisko to przez wiele lat było chowane pod dywanem ze względu na swoją „niewygodność” dla władz kraju, jednakże ustanowienie święta Żołnierzy Wyklętych spowodowało, że wszyscy zaczęliśmy interesować się ich losami tych, dla których podpisanie kapitulacji przez Niemców nie oznaczało końca walki zbrojnej. Dzisiaj doszukujemy się ich zasług i weryfikujemy z czyjej ręki ponieśli śmierć. Szykanowani, torturowani, zmuszani do fałszywych zeznań i w końcu zabici. Lista nazwisk jest długa, a wiele masowych grobów do dziś nie odkrytych.

Kwatera na łączce – miejsce spoczynku tak wielu bohaterów, w tym rotmistrza Pileckiego, który poniósł śmierć nieprzystającą żołnierzowi, strzał w tył głowy wykonany przez Kata z Mokotowa – Piotra Śmietańskiego. Każdy rozdział to zupełnie inna historia. Mało osób wie, że Witold Pilecki był ochotnikiem, który trafił do najcięższego obozu zagłady – Auschwitz, a kiedy zdał sobie sprawę, że wyzwolenie jest ponad jego siły, zdołał z niego uciec wraz z dwoma współwięźniami. Przeżył tam blisko 3 lata i był świadkiem zagłady, którą przeprowadzali naziści.

Z jednej strony fascynują mnie losy bohaterów naszej historii. Byli to ludzie silni, waleczni, dla których znane nam dziś motto „Bóg, honor, ojczyzna” miało ogromne znaczenie i nie zawahali się nigdy przed tym, aby stanąć w obronie wyższego dobra. Z drugiej strony mieli jednak rodziny, żony, mężów, dzieci – byli w stanie poświęcić nie tyko swój najcenniejszy dar, jakim jest ludzkie życie, ale i narażali swoich bliskich oraz pozostawiali ich na długie lata. Zaskakuje mnie fakt, jak głębokie relacje ludzie budowali przed laty. Wiara, że wróci. Wiara, że przeżyje. Wiara, że w końcu nadejdzie powtarzane jak mantra „po wojnie” i wszystko wróci do normy. Ja… ja chyba bym nie zrozumiała. Czy to czasy się zmieniły? A może to my przyzwyczailiśmy się do wygody i oczekujemy zbyt wiele? Wiem jedno, świadomość, że jest na świecie ktoś, kto nas kocha pomaga przenosić góry, ale nie wszystko zależy od nas. Nie na wszystko mamy wpływ…


Jeżeli jednak chodzi o samą książkę – zmusza nas ona do refleksji, każe zastanowić się nad losem naszego kraju i poświęcić choć chwilę uwagi, by okazać szacunek dla ludzi, których w dzisiejszych czasach być może już nie spotykamy na ulicach. Pomysł na jej stworzenie, zwłaszcza z ręki Tadeusza M. Płużańskiego, autora m.in. Listy oprawców  (Zapraszam do przeczytania recenzji http://www.odslonkulture.pl/2014/06/tadeusz-puzanski-lista-oprawcow.html), jednak szybko zirytowały mnie subtelne potyczki aktualnych władz. Nigdy nie planuję wypowiadać się na łamach odsłoń Kulturę na tematy polityczne, ale i chciałabym, by literatura, która może wnieść wiele do ludzkiego życia także pomijała te elementy. Może gdyby raz wspomniano, że nie zaproszono rodziny Pileckich na obchody Wyzwolenia Auschwitz uznałabym, że wszystko jest w porządku, ba!, nawet że warto o tym wspomnieć, jednak kilkukrotne powracanie do tego wątku bardzo szybko mnie zniechęciło. Przeczytałam książkę dla historii, którą powinien znać każdy z nas. I jeżeli wytniemy te kilka kartek, poświęconych skandalowi, z pewnością poznamy niesamowitego bohatera wszech czasów. 

Najtajniejsza broń wywiadu...

Skąd się biorą tajni agenci? Jak są werbowani i kto stoi za ich plecami? Pamiętacie film Patryka Vegi Służby Specjalne? Produkcja została przez widzów nazwana hitem, ale urzędom Bezpieczeństwa nie przypadła do gustu. Dlaczego?

Dlaczego Ernest Hemingway pomagał komunistycznemu wywiadowi?
Który minister rządu Jej Królewskiej Mości dzielił kochankę z sowieckim szpiegiem?
Czy miłość do kałasznikowa może przyćmić inne uczucia?

Szantaż, zdrada, wielkie pieniądze. Nieposkromione żądze skorumpowanych urzędników. Politycy wpadający w sidła służb specjalnych i oszukani idealiści lądujący w objęciach podstawionych piękności. Spektakularne akcje wywiadów.
Piętnaście opowieści ujawniających sensacyjne wątki historii, o których czytaliście na pierwszych stronach gazet; zdemaskowanie największego kreta w historii CIA – Aldricha Amesa, romantyczne początki kariery Kima Philbiego – najskuteczniejszego szpiega sowieckiego, historia „piątki z Cambridge”. Materiał na serial wszech czasów.
To nie fantazja, te historie wydarzyły się naprawdę. Jeśli musisz wcześnie wstać do pracy, nie rozpoczynaj tej książki. Nie pozwoli Ci zasnąć!

Książka Sebastiana Rybarczyka opowiada podobną historię. Kolaboranci, zdrajcy, tajni agenci! Na co komu honor, miłość, przyjaźń i lojalność? Szantaż i zdrada to główne przesłanie „Najtajniejszej broni wywiadu” zamknięte w 15 rozdziałach książki. Pozornie niewielka, bo licząca zaledwie 250 storn publikacja obnaża przed nami historie, które gdyby nie popełnione błędy zakończyłyby się w zupełnie inny sposób. My, zwykli ludzie, poznaliśmy je jednak z pierwszych stron gazet. Rybarczyk podkreśla rolę kobiet w wielu spiskach i aferach. Kto by przypuszczał, że podstawiona piękność może stać się idealnym sidłem dla samotnego mężczyzny. Wątpiliście kiedykolwiek w to, że samotni mężczyźni są lepszymi ofiarami niż ci, którzy mają pełne rodziny? Jak odkryć zagadkę i nie dać się zwieść pozorom?


Czytając książkę wielokrotnie wracałam myślami do serii o Jamesie Bondzie. Historię znamy wszyscy, jednak z każdą częścią napawaliśmy się zdumieniem. Podobnie i tutaj. 15 różnych opowieści. Historii o związkach i relacjach. Historii opartych na faktach… i taka niespodzianka. 




"Pojedynki" czyli książki, których na rynku zawsze będzie zbyt mało...

Szpitalny Oddział Ratunkowy to idealne miejsce do rozpoczęcia lektury. Takim oto sposobem, dużo wcześniej niż sama się spodziewałam mogę napisać Wam kilka, bardzo ciepłych słów pod adresem książki Tomasz Terlikowskiego pt. „Pojedynki”.


Czytelnikom swojego Bloga nigdy nie wspominałam, że nie lubię przeprowadzania wywiadów. Dla mnie pisanie felietonów, relacji, recenzji czy sama korekta dziennikarska przynosi o niebo więcej frajdy niż (często) wcześniej przygotowana garść suchych pytań. Od kiedy ścieżka związana z komunikacją społeczną zaczęła otwierać przede mną swoje wrota, uważam, że wywiad to forma dialogu, pewnego rodzaju dyskusja pozwalająca na zdobycie ciekawych informacji. Nie da się przewidzieć odpowiedzi naszego gościa, ale należy wczuć się w rozmowę, racjonalnie myśleć i zadawać konkretne pytania. Zauważyłam jednak, że na naszym rynku pojawia się coraz więcej autoryzowanych wywiadów, wydanych w książkowej wersji. Niestety niewiele z nich mogę Wam polecić.

Publikacja Terlikowskiego jest zbiorem przeprowadzonych wywiadów dla tygodnika Fronda z jedną różnicą – zmieniona, na rzecz wydania książki, forma może zaskoczyć wielu, zapoznanych już wcześniej z rozmowami, czytelników. Jak zaznacza autor, książka ma przewagę nad artykułem taką, że pomimo autoryzacji nie trzeba skracać długości dialogu. 

Terlikowski nie boi się żadnego tematu. Od dyskusji na temat życia prywatnego, przechodzimy na tematy związane z religią, seksualnością, by płynnie wkroczyć do świata polityki. Starcie poglądów jest bardzo burzliwe, dyskusja nigdy nie zostaje ucięta w połowie zdania, a wiele padających zdań zaskakuje nas na każdym kroku. Szymon Hołownia przedstawia swój stosunek do aborcji czy in vitro, Ewa Wanat przyznaje, że lubi oglądać filmy pornograficzne, Marcin Meller zazdrości ludziom wierzącym, a Krzysztof Ziemiec uważa,  że czas poświęcony rodzinie jest ważniejszy od „piwa z kolegami”. Bohaterów książki jest wielu. Są to postaci na ogół znane z życia publicznego, przecież nie zabrakło tu Jarosława Gowina, Romana Giertycha czy ojca Jacka Nowakowskiego, z którym rozmowa została opublikowana prawie na samym końcu książki i przyznam, że jest najbardziej kontrowersyjna ze wszystkich. Eutanazja do dziś jest tematem tabu wśród Polaków. Popularne akcje transplantologiczne stają się coraz szerzej akceptowane wśród młodych ludzi, a jakie poglądy, oparte wielokrotnie na doświadczeniu, prezentować może lekarz – dominikanin? Przeczytajcie sami.

Książka jest publikacją godną polecania. Tak dobrych wywiadów nie czytałam już dawno. Mamy tu, jak wspominałam na początku, rozmowę, prosty dialog, który nie tylko zachęca nas do przekręcania kolejnych stronic, ale i skompresowany zbiór informacji, jakie pozwalają poznać nam medialne postaci. Nie od dziś wiadomo, że PiS – PO to przeciwstawne obozy, a każdy z nich ma swoich zwolenników. Nie brakuje tu oskarżeń, wyrzutów pod adresem partii, a nawet konkretnych nazwisk! Katastrofa Smoleńska nadal jest wiecznie żywa. Zachowania Rosji mają wzbudzić strach, a media nie są bezstronne. Wszystko to przewija się w tej książce, która nie jest jedynie zbiorem prostych, płytkich i nic nieznaczących słów. „Pojedynki” do idealny tytuł dla tej publikacji.

Książkę polecam wszystkim osobom zafascynowanym dziennikarstwem, a zarazem osobom, które interesują się bieżącymi sprawami naszego kraju czy ogromem przeciwstawnych opinni i przekonań.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu FRONDA:



Oczko się odlepiło temu misiu - Maciej Replewicz

Czy ktoś na sali nie zna Stanisława Barei? Czy komuś umknęło nazwisko największej postaci polskiej kinematografii? Miś? Nie lubię poniedziałków? Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz? A może Alternatywy 4? Klasyka polskiego kina! Nie trudno więc podziwiać śmiałka, który odważył się napisać biografię ów człowieka. Zapraszam do lektury kilku słów o książce Oczko się odlepiło temu misiu Macieja Replewicza.


Fascynująca książka nie tylko dla osób związanych z polskim kinem! Na blisko 500 stronach dowiadujemy się, jak to mały Staś chadzał do kina na czeskie filmy i realizował swoje największe marzenia. Postać, która odkryła własną „drogą do gwiazd” i nie zawahała się nigdy na swojej ścieżce, nawet, gdy przedmioty ścisłe w czasie nauki okazywały się ponad możliwości przeciętnego ucznia. Okazuje się jednak, że Stanisław Bareja posiadał niezwykły dar obserwacji. Oglądając firmy, analizował pracę reżyserów, konfrontował grę aktorską z emocjami postrzeganymi przez widza i wyciągał własne wnioski. Skąd jednak na odważny humor czasów PRL? I co tak naprawdę kryje się pod symbolem kultowego Misia?

W książce Replewicza poznajemy Stanisława Bareję jako silnego opozycjonistę, ale jednocześnie małego Stasia, urodzonego w położonej na południu Polski Jeleniej Górze. Na całość składa się 27 ujęć, rozdziałów opisujących historię Barei i szereg kroków, dzięki którym odważnie dziś nazywamy go „Królem krainy śmiechu, Mistrzem Krzywego Zwierciadła”.


Książkę gorąco polecam, zwłaszcza, że jej cena naprawdę nie jest wygórowana. Okaże się ona świetnym prezentem, nie tylko na gwiazdkę! Czerwona okładka i słomiany miś na pierwszej stronie – to jest to! Całość oprawiona licznymi fotografiami reżysera, jak i osobami z jego otoczenia. Poznajcie z bliska kultową postać polskiego kina. Za książkę dziękuję Wydawnictwu Fronda. 

Wydawnictwo FRONDA - zapowiedzi ;)


„Rotmistrz Pilecki i jego oprawcy” – Tadeusz M. Płużański

Rotmistrz Witold Pilecki był dowódcą ojca Tadeusza Płużańskiego. Razem konspirowali, w tym samym więzieniu znosili tortury komunistycznych oprawców. Tadeusza Płużańskiego wypuszczono po 9 latach (73 dni przesiedział w celi śmierci), do końca swoich dni nazywał dowódcę „świętym polskiego patriotyzmu”.
 
Pilecki brał udział w najważniejszych dla Polski wydarzeniach. Żołnierz 1920 roku, potem obywatel odbudowujący z gruzów Ojczyznę, dowódca wojny obronnej 1939 roku. Z misją rozpoznania z własnej woli dostał się do Auschwitz - w piekło niemieckiej fabryki śmierci. Jego powstańcza reduta przy placu Starynkiewicza nigdy nie uległa Niemcom.

Nigdy się nie poddał. Nie dał się złamać. Pozostał Niezłomny.

- Kto torturował rotmistrza w mokotowskim więzieniu?
- Czy w momencie wyprowadzania na egzekucję, więzień jeszcze żył?
- Dlaczego Pilecki podjął grę z szefem wszystkich ubeków Józefem Różańskim?
- Jakie były dalsze losy brutalnych funkcjonariuszy aparatu przymusu i morderców sądowych?

Publikacja zawiera rozmowy z członkami najbliższej rodziny bohatera, a także zdjęcia i dokumenty z rodzinnych zbiorów.

>>Fragment książki.
 
„Syntetyczny bóg” – Aldous Huxley
 
Myśl Aldousa Huxleya jest odległa o lata świetlne od umysłowości kogoś, kto zgadza się z chrześcijańską wizją życia i ludzkiego spełnienia. Krytycy stale podkreślali, że huxleyowska wizja jest mrocznym ostrzeżeniem dla świata.

Huxley był żarliwym apostołem przemiany społeczeństwa dzięki środkom halucynogennym. Jeździł z wykładami opowiadając o swoich mistycznych doznaniach towarzyszących zażywaniu LSD i meskaliny. Szukając mistycznego połączenia odrzucił osobowego Boga i zastąpił go bogiem zrodzonym w laboratorium.

Niniejsza książka zawiera nigdy wcześniej niepublikowane teksty Huxleya o jego mistycznych poszukiwaniach, a także inne nieznane polskiemu czytelnikowi eseje traktujące m.in. o twórczości Goi i El Greco.

Książka opatrzona znakomitym wstępem ks. dr hab. Roberta Skrzypczaka.


>>Fragment książki.


Kilka słów o najnowszym numerze Frondy Lux od redakcji:
 
Opisać słowami obrazu Vermeera to trud daremny – zauważyła Wisława Szymborska. Co powiedziałaby o najnowszej Frondzie LUX?
Pewnie by naszą zmanierowaną pudernicę przytkało. Bo sięgamy daleko.

Zastanawiamy się, dlaczego prawica straciła Jana Klatę. Jak to możliwe, że jeden z najbardziej antysalonowych twórców, który z sympatią patrzył w prawą stronę, teraz uznawany jest za forpocztę lewicowego teatru? Żeby nie było tylko o rzeczach złych, prezentujemy twórczość Ady Karczmarczyk, jednej z najbardziej oryginalnych polskich artystek.

Poza tym lecimy w kosmos, bo nowe fantastyczne sztuki prezentują u nas Marek Kochan i Jarosław Jakubowski. Niuchamy też papieża Franciszka, w czym nam pomaga m.in. Paweł Milcarek.

I wreszcie deser: Władysława Bąk, gwiazda Facebooka i Must be the Music w ekskluzywnym wywiadzie dla naszego kwartalnika.

Historia, jakich mało na polskim rynku. "Jan Kulczyk. Biografia niezwykła"


Na początku powinnam zaznaczyć, że jestem pełna podziwu niebywałej odwagi, jaką wykazał się duet pisarzy/dziennikarzy, podejmujący stosunkowo trudny projekt – stworzenie jedynej i niepowtarzalnej biografii najbogatszego Polaka, Jana Kulczyka.

Cezary Bielakowski były szef działu politycznego Polskiej Agencji Prasowej, zastępca szefa działu politycznego Rzeczpospolitej, szef działu krajowego tygodnika Newsweek Polska, zastępca redaktora naczelnego działu Politycznego w Dziennik Polska-Europa-Świat, a obecnie dziennikarz działu śledczego w tygodniku Wprost.  

Piotr Nisztor znany wszystkim z Życia Warszawy, Dziennika czy Rzeczpospolitej. Były redaktor naczelny tygodnika 7 Dni Puls Tygodnia, gospodarz programu Rozmowa Ściśle Jawna. Laureat Grand Press w kategorii News, współautor książek o katastrofie Smoleńskiej i autor publikacji Jak rozpętałem aferę taśmową.  

Niebywałe osobowości. Jak sądzicie, czy nie przypadkowo podjęły się tego tematu?

Jan Kulczyk. Biografia niezwykła, to książka, która na swój sposób wyróżnia się spośród innych. Nie jest sztampową opowieścią o tym, co zostało zasłyszane, dopowiedziane, a może wymyślone. Nie odnosi się też do błahych historii i zdarzeń, które nie miały wpływu na losy polskiej polityki czy gospodarki. Autorzy sięgają w głąb ludzkiej ciekawości. Sugerują poszlaki i każą samodzielnie zastanowić się nad lekturą. Całość to tak naprawdę opowieść samego Jana Kulczyka. To on jest główną postacią, wokół której toczy się akcja, to on przedstawia kilka historii swojego życia, a nasi twórcy pełnią rolę narratorów, przekazujących nam jego myśli i opowiadających kolejne zdarzenia.

Przyznam, że książka nie tyle otworzyła mi oczy na polską politykę (właściwie większości zdarzeń nie zarejestrowałam z młodości, gdyż jeszcze 5 czy 10 lat temu uciekałam od „poważnych” tematów), ale uświadomiła, jak wielki wpływ może mieć wysoko postawiona osoba. Jak wyglądają batalie „wyższych szczebli”, albo jak wiele problemów rodzi spotkanie z „nieodpowiednią” osobą. Mało tego, uważam, że to świetna lektura dla tych, którzy kiedykolwiek interesowali, bądź interesują się politologią i naukami społecznymi. 

Zdecydowanie większa część książki to osobiste wspomnienia Jana Kulczyka. Opowieść o tym, jak doszedł do bogactwa, o tym, co w jego życiu zmienił pierwszy milion na realizację pomysłów oraz zdarzeniach, dzięki którym mógł osiągnąć tak wiele. Poza ważnymi dla nas, Polaków, zdarzeniami, Kulczyk, choć szanował życie prywatne i chronił je przed światem mediów, wielokrotnie wspominał o relacjach z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, jak się poznali i jak często pili wspólnie herbatę. W książce też co i rusz przebijają się znane nam nazwiska, rzadko jednak powiązane ze zdarzeniami, opisywanymi przez Bielakowskiego i Nisztora.  Kto nie zna Jerzego Buzka, Romana Giertycha czy Leszka Millera? A kto jest w stanie wymienić więcej niż jedną historię z nimi powiązaną? Takich postaci mamy tu niezliczoną ilość. Każda odegrała mniej lub bardziej ważną rolę, ale nawet ta niepozorna, skryta przed upublicznieniem zdarzeń, została w końcu obnażona.

Losy Jana Kulczyka, zamknięte w 20 rozdziałach to gratka dla wszystkich osób interesujących się polską polityką i gospodarką, a także dla osób, które tak jak ja, podziwiają tę niebywałą postać, na długie lata zapisaną w historii naszego kraju. Gorąco polecam i zachęcam Was do lektury.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu FRONDA
PS Byliście na premierze książki 9.11 w Warszawie?





Dziewczyny Wyklęte - Szymon Nowak

…bo najważniejsze historie to te prawdziwe.

Dziewczyny Wyklęte to książka, jakich mało. Realna, głęboka, prawdziwa. Przyznam, że odczuwałam pewien niepokój. Zawsze brakowało mi odrobiny pokory, by zadumać się w literaturze opartej na faktach i opowieściach innych ludzi. Tutaj, co i rusz czytamy dialogi bohaterów, oglądamy ich fotografie i wsłuchujemy się w cichy głos narratora, oprowadzającego nas po życiu patriotów, prawdziwych Polaków.

Wojna jest straszna. Nie daj, Panie Boże wojny. To wojna przerwała szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo…

Szymon Nowak oprowadza nas po życiu szesnastu kobiet, dziewcząt, które „oddały Ojczyźnie swoje najpiękniejsze lata, swoją młodość i swoje życie”. Spotykamy się ze śmiercią, charyzmą i chęcią niesienia pomocy. Widzimy krew i jątrzące się rany, odbieramy salwę ostrzału NKWD, cierpimy i boimy się wraz z nimi.  Kobiety nie wychodzą z bronią na ulicę. Każda z nich jest po to, by wesprzeć innych. Każda ciężko pracuje i ryzykuje własnym życiem, aby uratować swoich towarzyszy broni.

Autor zwraca niebywałą uwagę na psychikę kobiet. To one pamiętają najgorsze i najlepsze chwile. To one otaczają troską i opieką rannych. To im należy się niebywały szacunek i pewnego rodzaju hołd, bo to właśnie kobiety, pozornie delikatne, wątłe i wrażliwe odgrywały i odgrywają niebywała rolę w historii naszego kraju. Nie sądzę, aby ktokolwiek zdołał

Podczas lektury poznacie m.in. Perełkę, dziewczynę, która nigdy dotąd nie była zakochana. Dziewczynę, która z przestrzelonymi nogami marzy o mężu, a nawet prosi księdza, by modlił się o jej szczęście i powodzenie. Dziewczynę, która odnajduje swoje niebo wśród zgliszczy, lodowatej posadzki i garści słomy u boku młodego partyzanta. I to nic, że dookoła nadal trwa wojna… Nie ominiecie również represji, tortur, a nawet brutalnego traktowania siostry zakonnej. Cóż, dla oprawcy wróg, jak każdy inny.

Czy książkę warto przeczytać? Oczywiście, że tak. Autor być może narzuca nam swój sposób myślenia, który z perspektywy kobiety może być momentami nieco kontrowersyjny. Jako płeć piękna znamy sobie i swoje zachowania z nieco innej strony, przedstawia jednak niesamowitą wolę walki i chęć niesienia pomocy innym. Nie dostajemy książki o „babochłopach”, wybaczcie kolokwializm, ale taki zwrot słyszałam dziesiątki razy w odniesieniu do współczesnych kobiet „w kamaszach”. Autor pokazuje nam jednak tę charyzmę, siłę i wrażliwość wśród bezwzględności XX wieku. Analizując własne zachowania, my, kobiety, pamiętamy mnóstwo rzeczy i szczegółów, troszczymy się zarówno o bliskich, jak i nieznajomych. Nie tracimy nigdy nadziei i wierzymy do ostatniej chwili w cel swoich zmagań. Nowak pokazuje właśnie takie kobiety. Te, które świadomie wyszły na ulice miast, te, które chciały walczyć o lepszą przyszłość. Te, które miały odwagę umrzeć na swoją Ojczyznę.


Gorąco polecam!

Za książkę dziękuję wydawnictwu FRONDA
Przeczytaj fragment: >>TU<<

Nowości i zapowiedzi od Fronda!

W czerwcu wydawnictwo Fronda skupia się wokół naprotechnologii i ewolucji. Redakcja kwartalnika Fronda Lux publikuje m.in. nieznane opowiadanie Marka Nowakowskiego.

NADZIEJA NA DZIECKO CZYLI CAŁA PRAWDA O NAPROTECHNOLOGII – wywiad Tomasza P. Terlikowskiego z prof. Thomasem W. Hilgersem [premiera 18.06.2015 r.]


Naprotechnologia to gałąź medycyny, która w sposób naturalny umożliwia poczęcie dziecka. Nadzwyczaj skuteczna, przyjazna kobiecie, współpracująca z jej naturalnym cyklem rozrodczym, a przy tym minimalizująca skutki uboczne. Jej twórcą jest amerykański lekarz, prof. Thomas W. Hilgers. Wieloletnia praktyka lekarska profesora Hilgersa i wielu innych lekarzy ginekologów dowiodła, że większość rzekomo bezpłodnych par jest źle diagnozowana. Naprotechnologia jest metodą szukania prawdziwych przyczyn niepłodności, daje parze szansę na rzeczywiste leczenie, a następnie na poczęcie dziecka w sposób naturalny.

Spis treści oraz fragment





ZBADAJ EWOLUCJĘ. ARGUMENTY ZA I PRZECIW NEODARWINIZMOWI – tłumaczenia dokonał Michał Chaberek OP (autorzy: Stephen C. Meyer, Paul A. Nelson, Jonathan Moneymaker, Scott Minnich, Ralph Seelke) [premiera 29.06.2015 r.]


Dlaczego po 150 latach od swojego powstania teoria ewolucji pozostaje nadal teorią a nie faktem? Gdzie są słabe i mocne punkty tej teorii? Co skłania współczesnych biologów i antropologów do poszukiwań koncepcji alternatywnych?

Pierwsza na polskim rynku książka przedstawiająca obie strony sporu o ewolucję w sposób popularny i zrozumiały dla wszystkich. Zarówno dla nauczycieli, studentów, jak i rodziców. Pięciu amerykańskich naukowców prezentuje obecny stan wiedzy na temat początków życia na Ziemi. Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami, rycinami i tabelami.

Strona o książce (wersja anglojęzyczna)
Spis treści oraz fragment



FRONDA LUX 75 – Kwestia charakteru


Nieznane opowiadanie Marka Nowakowskiego: "Nic mnie to nie obchodzi!" - to prawdziwe odkrycie Frondy Lux. Dwa opowiadania dedykowane pisarzowi napisali z kolei Łukasz Orbitowski i Piotr Gociek. Ten pierwszy mówi również o prawdziwie męskiej literaturze, o plugawym życiu i psotach Tomka Sawyera. Świeżej prozy dostarczyli także Wacław Holewiński i Jarosław Jakubowski. Marek Kochan przybiegł z dramatem.

Fronda Lux 75 wyprawia się także do Afryki, zarówno tej czarnej, która zafascynowała europejskich malarzy, jak i tej, o której dzisiejszy świat chciałby zapomnieć - Afryce prześladowanych Koptów. A wszystko to zaprawione najprawdziwszą grypserą więzienną.

Serdecznie zapraszamy na promocję książki „Most. Tajna operacja przerzutu Żydów”

Czas: 16 czerwca 2015 r., godz. 18:00

Miejsce: Cafe Niespodzianka, ul. Marszałkowska 7, Warszawa

O kulisach opowiedzą:
Dariusz Wilczak - autor książki
Andrzej Gąsiorowski - współzałożyciel Art-B

Spotkanie poprowadzi Andrzej Stankiewicz - dziennikarz „Rzeczpospolitej”

 
Sylwetki uczestników spotkania:
Dariusz Wilczak - ​dziennikarz i reportażysta, autor słuchowisk radiowych, jeden z założycieli polskiej wersji „Newsweek”, redaktor naczelny Wydawnictwa Reporterów Fabuła Fraza. Był nagradzany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i miesięcznik „Press” oraz nominowany do Nagrody Literackiej im. J. Mackiewicza (2012).

Andrzej Gąsiorowski - w Polsce znany jako współwłaściciel, razem z Bogusławem Bagsikiem, przedsiębiorstwa o nazwie Art-B. Od ponad dwudziestu lat obywatel Izraela. W swoim nowym kraju bardziej znany jako filantrop, założyciel Helping Hand Coalition – organizacji zajmującej się pomocą rodzinom ofiar Holokaustu i żydowskim emigrantom – muzyk, kompozytor, przyjaciel wielu artystów i polityków.
 
Andrzej Stankiewicz - dziennikarz „Rzeczpospolitej”, a wcześniej „Wprost” i „Newsweeka”. Studiował inżynierię komputerową i japonistykę, a ukończył dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Laureat wielu nagród dziennikarskich, w tym głównej nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polski (2003). W konkursie MediaTORy 2011, zorganizowanym przez studentów kierunków dziennikarskich z całej Polski, zdobył nagrodę NawigaTOR dla najlepszego publicysty.


Folwark zwierzęcy. Reaktywacja.

Kto by się spodziewał, że jedno z najsłynniejszych dzieł Orwella zostanie kontynuowane. O twórcy mówią setki, tysiące, miliony czytelników, bowiem stał się legendarną postacią światowej literatury. Sęk w tym, że metaforyczny, niecodzienny wydźwięk jego powieści budził grozę dla panujących reformacji i zmian ustrojów. Orwell jasno krytykował ówczesne rządy, a jednocześnie przewidywał klęski kolejnych. Jego publikacje trafiły do listy ksiąg zakazanych, bowiem uważano je za stabilny filar napływających zagrożeń. Powszechnie wiadomo, że człowiek myślący, rozwijający się, łaknący nowych inspiracji i doświadczeń jest niewygodny dla współczesnego świata. Problemem nie jest sam fakt, że posiada on pewną wiedzę i umiejętności, a to, że potrafi zadawać pytania, analizować poszczególne sytuacje i wyciągać wnioski. Grupą ludzi, która pozbawiona zostaje tych umiejętności łatwo sterować, prosto wzbudzić w nich poczucie współodpowiedzialności i uzależnić od ustroju. Orwell w swojej twórczości pokazywał, że fanatyzm nie prowadzi do niczego dobrego.

Prolog książki Folwark Zwierzęcy. Reaktywacja jest krótkim streszczeniem tego, co zostało zapisane na kartach powieści Orwella. Znany wszystkim Erick Arthur Blair przedstawił  mistrzowską analizę mechanizmów zniewolenia jednostki w systemie totalitarnym, a  Nigel Bryant dołożył wszelkich starań, by pokazać silną rękę, bezduszność i obojętność władzy. Kontynuacja Folwarku Zwierzęcego przypomina nam wiele zdarzeń, zajść i sytuacji, które niegdyś obserwowaliśmy, i obserwujemy nadal. Kiedy gospodarz nie dba o swój inwentarz, kiedy za błahe uważa przygotowanie mu zarówno strawy, jak i bezpiecznego schronienia oraz kiedy prowadzi rządy silną ręką w świecie, w krórym najwyższą i jedyną karą jest kara śmierci, nic nie może skończyć się happy endem.

Nadchodzi wielka nawałnica. Przeciekają dachy, wieje silni wiatr, niszczący pozostałe konstrukcje. Zwierzęta w gospodarstwie toczą niełatwą walką o życie, a świnie wiodą spokojny żywot pod dachem ludzkiego siedliska. Od śmierci Jonsona minęły lata, a przez ten czas zasady animalizmu w folwarku uległy diametralnym zmianom, bowiem „wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych” .

Pan każe, sługa musi. Oto podstawowa reguła panująca w folwarku. Zdawać by się mogło, że śmierć Napoleona przyniesie pozytywne zmiany, skoro nowy zarządca nie tylko zniósł jego święto, ale i zdawał się być szczery i wyrozumiały. Rosnąca w zwierzynie nadzieja na poprawę ich losu mobilizowała, jednakże brak strawy i praca ponad siły rodziła kolejne perturbacje. Mur pomiędzy gospodarstwami piętrzył się z każdym tygodniem, psie patrole czujnie strzegły bramy, a szerząca się propaganda głosiła wśród lokalnych społeczności, że życie na folwarku jest usłane różami…

Prawdę mówiąc, gdy czytałam tę książkę odnosiłam się do wielu wydarzeń historycznych, bowiem płot wybudowany pomiędzy folwarkiem zwierzęcym a gospodarstwem Peachfield. przypominał mi mur berliński, który to podzielił Europę na część zachodnią, rozwijającą się technologicznie,  dydaktycznie, naukowo. Część, w której traktowano ludzi z szacunkiem i zapewniano im godziwe warunku życia. Oraz część pod władzą komunistów, zaślepionych władzą dyktatorów, którzy to dawali bonifikaty donosicielom, otaczali ludzi propagandą, toczyli walki frakcyjne, ograniczając mieszkańców społecznie i socjalnie.

Czy warto przeczytać Folwark Zwierzęcy. Reaktywacja? Uważam, że tak. Bryant wprowadził do książki wiele nowych postaci, wykorzystał pióro Orwella i w jego oparciu napisał własne dzieło. Kontynuacja ponadczasowych historii nigdy nie będzie tak dobra jak oryginał. Pytanie tylko, czy twierdzimy tak ze względu na to, że Blaira nie ma już na tym świecie i podświadomie ograniczamy swoje podejście, czy ta książka naprawdę nie jest przekonująca. Moim zdaniem upływ  65 lat od śmierci mistrza wprowadził wiele zmian w ustrojach poszczególnych krajów, a co za tym idzie projektem do stworzenia tej publikacji nie były wizje, hipotezy, a gotowe fakty. Zakończenie książki jest oczywiste. Ogromnym minusem Brytana stało się przedstawienie historii od A do Z, co pozbawia czytelnika snucia domysłów i poszukiwania nowych wniosków. Niemniej, warto spędzić choć chwilę nad tą książką. Czyta się ją w mgnieniu oka, język jest bardzo przystępny, wręcz lekki i plastyczny, a dodatkowo dzięki tej lekturze mamy możliwość odświeżenia sobie wiadomości z historii świata.

Gorąco polecam!



Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu FRONDA


Ojej... Jak to się stało? "Gandhi w brzuchu wieloryba"!

Gandhi w brzuchu wieloryba... Czego się spodziewać, kiedy taki tytuł został nadany przez samego George’a Orwella? Pisarza, którego jak sądzę, i jaką też mam nadzieję, znają wszyscy miłośnicy literatury (i nie tylko). Folwark zwierzęcy, Rok 1984 to tytuły obowiązkowe w kanonie lektur dla szkół średnich i gimnazjów. Przyznam jednak, że nieco z dystansem podchodziłam do najnowszej książki sygnowanych nazwiskiem człowieka, który dobre 64 lata temu przestał stąpać po tym świecie. Niemniej, bez obaw warto poświęcić  najnowszej propozycji Wydawnictwa FRONDA choć jeden wieczór.

Książka Gandhi w brzuchu wieloryba to zbiór esejów, felietonów i publikacji, które nie tylko zachwycają fenomenalnym piórem Blaira, ale i pozwalają nam przedostać się do kontrowersyjnych czasów odległej Anglii. Otwierający książkę tekst to pewnego rodzaju zabawa autora z czytelnikiem. Opowiastka z życia bezdomnego, który nie tylko tuła się po ośrodkach socjalnych, noclegowniach, ale i naigrywa ze stróżów prawa. Urokliwe w tym wszystkim jest to, że głównym bohaterem jest sam autor, który postanowił przeżyć na własnej skórze to, co chciał opisać. Opisał to jednak fenomenalnie. Pomimo brudu, obskurnych pryczy i stwardniałego chleba – chętnie śledzimy kolejne strony.

Każde zdarzenie opisane w książce to wpleciona w fabułę sytuacja polityczna bądź społeczna. Orwell opisuje ideologie, poglądy, wtapia głębokie przemyślenia i sugeruje wnioski. Historia kołem się toczy, zdarzenia lubią się powtarzać, brutalizacja kultury ma miejsce i dzisiaj, a przemoc czy występek widoczne są na każdym kroku. Warto pamiętać, że należy czytać „mądre książki”, ponieważ to one kształtują nasz światopogląd i otwierają nasze oczy na nowe spostrzeżenia. Gandhi w brzuchu wieloryba to również słynna i po dziś dzień kontrowersyjna Lista Orwella, zawierająca nazwiska potencjalnych agentów Stalina działających w powojennej Anglii.

Tradycyjnie zauroczyło mnie wydanie książki. Publikacja jest „spora”, a to zasługa jej gabarytów. Świetna oprawa, duża czcionka i dobre zorganizowanie treści to coś, co ubóstwia każdy czytelnik. Zabrakło mi jednego – obszerniejszej biografii autora. Orwell to twórca, który na swoim koncie ma naprawdę wiele świetnych tekstów, a każdy z nich zawiera głęboki przekaz. Powinno to z kolei implikować, by jego poglądy czy pewne sugestie dotyczące treści zostały umieszczone na okładce. Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że Gandhi... to idealna propozycja „pod choinkę” dla wymagających czytelników. Naprawdę warto postawić tę książkę na swojej półce i wracać do niej w wolnej chwili. Poza faktem, że to zmuszająca do przemyśleń i trudna lektura, powinniśmy pamiętać, że byli niegdyś ludzie odważni, którzy równie odważnie mówili o otaczającym ich świecie. Orwell był w tym mistrzem, zwłaszcza, że dzieła spod jego pióra nie raz trafiły na listę ksiąg zakazanych. Dzisiaj możemy czytać wszystko, i o wszystkim, korzystajmy z tego. Gorąco polecam!

Za książkę Gandhi w brzuchu wieloryba dziękuję Wydawnictwu FRONDA



Imperium zła. Reaktywacja - Tadeusz Święchowicz

Dziwnie się czuję, kiedy przychodzi mi recenzować książkę, której właściwie nie mam przed oczami. Dlaczego nie mam? Ano zabrał mi ją mój brat, krzycząc wkoło, że „musi ją mieć” wymiennie na „koniecznie muszę ją przeczytać”. Widać rozmaicie ludzie reagują na Imperium zła. Reaktywacja – nowość od Wydawnictwa Fronda, jednak niewątpliwie warto zagłębić się w lekturę i poświęcić jej kilka chwil. 

Do recenzji zabierałam się już kilkakrotnie, bowiem nawet bałam się samej książki. Wszyscy znamy aktualną sytuację na Ukrainie, gdzie wojska rosyjskie wcale nie planują zakończyć konfliktu, a sytuacja na wszystkich frontach staje się coraz to bardziej napięta. Nie chciałabym opisywać tego, co mówią media, bowiem przesyt tej wiedzy zagłusza nas na co dzień, ale jest on świetnym wprowadzeniem do lektury. Autor książki, Tadeusz Święchowicz, stara się opowiedzieć czytelnikom jak właściwie do tego doszło. Co sprawiło, że Władimir Putin (nieoficjalnie) dąży do ekspansji terytorialnej i przywrócenia starych granic swojego mocarstwa? Do jakiego stopnia zaplanowane zostały wszelkie działania militarne, gospodarcze i psychologiczne? Co wymknęło się spod kontroli? Albo jak bardzo skorumpowana jest Rosja? 

Przyznaję, że książka była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Sam fakt, że rozmawiając z autorami zawsze słyszymy, że proces twórczy trwa miesiącami, to ta publikacja nie mogła być pisana zbyt długo. Jest aż nadto aktualna! Tadeusz Święchowicz zadbał o to, byśmy jak najszerzej poznali historię wielkiej Rosji, abyśmy prześledzili bieg zdań i wyciągnęli logiczne wnioski. Dzisiaj zdaje się nam, że zdobycie Krymu nastąpiło tak nagle, a okazuje się, że to bardzo przemyślana akcja militarna, która odrobinę wymknęła się spod kontroli. Nikt nie spodziewał się tak silnego oporu Ukrainy. Media z kolei nigdy głośno nie mówiły o „ćwiczebnym” ataku na statek amerykańskiej floty, ani o pieniądzach, które gdzieś „zniknęły” podczas Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Święchowicz obnaża rosyjskie władze, odkrywa przed nami mroczną prawdę pod jakże trafnym tytułem Imperium zła.

„Putin jako gorliwy strażnik marksistowsko-leninowskiego ustroju powinien pamiętać słowa Karola Marksa: historia lubi się powtarzać – raz jawi się jako tragedia, a kolejnym razem jako farsa. Imperium zła, które próbuje budować gospodarz Kremla, jest tylko karykaturą tego pierwszego, jakie zeszło, dzięki Bogu, z tego świata bezpowrotnie ćwierć wieku temu”

Książkę gorąco polecam. Może jej treść jest niepokojąca dla czytelników, którzy obawiają się militarnego zagrożenia ze strony Rosji. Takie zagrożenie istnieje, nie ukrywajmy. Jednak wszyscy wierzą, że współczesna Europa zna konsekwencje wojen i nigdy więcej nie dopuści do światowej ekspansji poszczególnych mocarstw. Problemem jest niestety chwilowa „zimna wojna”, czyli sankcje, które w efekcie nieznacznie uderzą w rosyjską gospodarkę, a skomplikują życie społeczeństwu. Autor szeroko opisuje sytuację finansową kraju, porównuje eksport i import surowców na przełomie lat, zaznacza, że Rosja czerpie kapitał przede wszystkim z handlu ropą naftową (a nie, jak powszechnie kojarzymy, z wydobycia gazu ziemnego), co pozwala na prowadzenie szerokiej polityki i wzbogacanie portfela władz, zwykle bez poprawy życia społeczeństwa.  Święchowicz odkrywa przed nami brutalną prawdę, otwiera nam oczy i zmusza do refleksji. Całość została wykonana bardzo dbale i przemyślanie. Imperium zła. Reaktywacja to publikacja podzielona na wiele rozdziałów, które opowiadają nam o Władimirze Putinie, jego współpracownikach, finansach kraju, ekonomii, gospodarce, zbrojeniu czyli o wszystkim, co miało kluczową rolę w zaostrzeniu tegoż konfliktu. Jeżeli więc chcecie skonfrontować własne przekonania zachęcam Was do lektury.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu FRONDA




"Laboratorium miłości" cz. 2 czyli, co istotnego dzieje się "Po ślubie"

Skoro było już kilka słów o tym, co Przed ślubem, to jak powinno wyglądać nasze życie Po ślubie? Lipiec do miesiąc premier wielu ciekawych książek, a wśród nich możecie odszukać nowość od Wydawnictwa FRONDA, czyli tom drugi poradnika z serii Laboratorium miłości napisanego pod redakcją Zbigniewa Kaliszuka.


W tej części książki przeczytacie o relacjach partnerskich. Istocie komunikacji i budowaniu trwałych relacji. Każdy z autorów kładzie nacisk na rozmowy pomiędzy mężem a żoną. Stara się uświadomić czytelnikowi, że jeśli chcemy aby nasz związek był „na dobre i na złe”, nie możemy kierować się egoistycznymi pobudkami, własnymi sugestiami, a niezbędna jest rozmowa pomiędzy dwojgiem dorosłych, dojrzałych ludzi. Mężczyzna przecież nie zdoła się domyślić. Kobieta z kolei nie dotrze do głębi swojego partnera.  Wiele rzeczy musi zostać głośno wypowiedzianych, a tak często o tym zapominamy…

Nie wiem, jak należy odnieść zawarte w książce porady, bowiem nie mam męża, długo jeszcze miała go nie będę, ale tak wiele poruszonych spraw zdaje się być oczywistych. Szkoda tylko, że historia kołem się toczy. Znamy istotę wszystkich „cech” składających się na miłość, ale bagatelizujemy je w codziennych relacjach…

Tym razem nasza książka podzielona została na osiem części, które składają się z krótkich, tematycznych rozdziałów. Podobnie, jak części w pierwszej, wnętrze publikacji to rozmaite wywiady i artykuły. Autor nie opiera się na suchych faktach, a przytacza prawdziwe przykłady, tzw. „z życia wzięte” i prowadzi rozmowy z wieloma znanymi osobistościami. Wśród nich spotkacie Paulinę i Macieja Kurzajewskich, opowiadających o miłości od pierwszego wejrzenia, nieprzespanych nocach, patentach na wychowanie dzieci czy karierze zawodowej, prowadzonej równolegle do życia rodzinnego. Z Dominiką Figurską z kolei rozmawiamy o tym, że zawsze warto walczyć o małżeństwo, bo nigdy nie jest na to za późno, a Krzysztof Ziemiec pisze obszerny felieton o tym, że warto mieć kręgosłup moralny, wyznawać pewne wartości i nie wstydzić się ich na arenie publicznej.  Wszystkie artykuły są niezmiernie intrygujące, każdy potrafi wnieść coś dobrego do naszego życia i wywołać niemałą zadumę podczas lektury. Może wydać się to zaskakujące, ale autorzy książki odważnie mówią o naturalnym planowaniu rodziny, poświęcając mu cały rozdział. Oceniają jego wady i zalety. Próbują obalać mity. Co więcej, ojciec Ksawery Knotz porusza temat seksu małżeńskiego, i tego, jak on powinien wyglądać. Zaciekawiłam? Sięgnijcie po tę książkę!

Publikację czyta się bardzo lekko. Piękna okładka i bardzo dopracowane wnętrze pozwalają czerpać także wizualną przyjemność z lektury. Laboratorium miłości: Po ślubie, to tak naprawdę książka dla każdego z nas. Autorzy wszystkich prac zaznaczają, że warto przemyśleć swoje życie i podczas rozmowy z partnerem zadeklarować, czy to na pewno miłość. Pozorne zakochania, o których możecie przeczytać w pierwszym tomie serii, nie zawsze przeradzają się w trwały związek „na dobre i na złe”, a tylko szczera rozmowa może wyklarować  wspólną przyszłość.

Książkę oczywiście gorąco polecam. Poświęcicie jej kilkadziesiąt minut, a być może i Wy wpadniecie w zadumę, gdybając o swojej przyszłości...


Za Laboratorium miłości: Po ślubie, dziękuję Wydawnictwu FRONDA:


"Laboratorium miłości. Przed ślubem" - Zbigniew Kaliszuk

Laboratorium miłości: Przed ślubem to pierwszym tom z poradnika od Wydawnictwa FRONDA, skierowanego do wszystkich par, narzeczonych, a także wolnych strzelców, poszukujących drugiej połowy. Książka wyjątkowo lekka, przyjemna i przede wszystkim pouczająca. Co odnajdziecie na jej kartach? Zapraszam do lektury.

Laboratorium miłości: Przed ślubem to seria wywiadów, felietonów, artykułów informacyjnych dotyczących doboru partnera, kolejnych etapów związku i ścisłego określenia, czy to „ta jedyna/ten jedyny”. Lekturę rozpoczynamy od tekstu Szymona Grzelaka, który stara się wyjaśnić czym jest miłość, i co kryje się pod pozornie prostym słowem „kocham”. Dalej, w części pierwszej, Magdalena Korzewa rozmawia z księdzem Markiem Dziewieckim, gdzie możemy poznać różnicę pomiędzy „miłością” a „zakochaniem”.

Druga część książki poświęcona jest serią porad dla singli, czyli Jak znaleźć miłość, a pozostałe rozdziały pozwalają nam utrwalić się w dotychczasowych przekonaniach, bądź wprowadzić w niemałą zadumę. Czytamy o przenoszeniu schematów z domu rodzinnego, pułapkach, w jakie wpadamy, gdy staramy coś zmienić, albo gdy pozornie unikamy zaangażowania. Rozprawiamy o seksie przed ślubem, powołując się na przykłady tzw. z życia wzięte, bo poświęconych na ten rozdział jest wiele kart, a dyskusji poddany został wywiad z księdzem Dziewieckim oraz doświadczonymi parami. Autorzy obalają też mity związane z „dopasowaniem seksualnym”, a zarazem kładą nacisk na istotę komunikacji w związku. Poruszonych w książce Laboratorium miłości: Przed ślubem jest mnóstwo. Wiele z nich wymaga poświęcenia uwagi, przeanalizowania własnego życia i częściowego sprecyzowania swojego postępowania.

Wydaje mi się, że dogadanie się z przybyszem z obcej planety pod pewnym względem byłoby łatwiejsze niż dogadanie się kobiety z mężczyzną.

Książkę oczywiście gorąco polecam. Ale czy odkryła przede mną coś nowego? Wydaje mi się, że w moim wieku i z moją rozległością zainteresowań dość trudno o wstrząsające informację. Lektura mnie zaciekawiła na tyle, że w przeciągu godzin przekartkowałam całą publikację. Prześledziłam wywiady, przeanalizowałam teksty, ale… nie ze wszystkimi potrafię się zgodzić. Chętnie podyskutowałabym z autorami niektórych felietonów, ażeby skonfrontować moje podejście z ich opinią. Sądzę jednak, że to świetna książka dla osób młodych. Wiele nastolatek pochopnie podejmuje pewne decyzje sądząc, że pierwsza miłość musi być tą ostatnią, a gdy cokolwiek nie idzie zgodnie z tą myślą – świat zaczyna im się walić...

Jeżeli jednak chodzi o pióro - mamy tu do czynienia z książką stworzoną przez kilka osób, a więc stykamy się z kilkoma różnymi warsztatami pisarskimi. Niemniej, język jest bardzo plastyczny, lekki, wyjątkowo prosty, jak na poradnik tematyczny, co nie pozwala nam oderwać się od kart publikacji. Książkę naprawdę czytamy w mgnieniu oka! Całość została w opatrzonej ciepłymi kolorami okładce, a wnętrze dbale zredagowano. Kolejny tom został oczywiście wydany w ten sam sposób, a więc lada dzień spodziewajcie się kolejnej recenzji Laboratorium Miłości!  :)


Za Laboratorium Miłości: Przed ślubem dziękuję Wydawnictwu FRONDA:


Kim jest "Fryzjer Stalina"? Zapraszam na nowość od Wydawnictwa FRONDA!

Zaintrygowana tytułem dałam się pochłonąć bez reszty najnowszej książce Paula M. Levitta Fryzjer Stalina. Przecież, czy miłośniczka II Wojny Światowej może przepuścić okazję i pozwolić, by tak intrygująca publikacja przeszła jej koło nosa? Oczywiście, że nie! Zaraz po premierze otrzymałam od Wydawnictwa Fronda tę książkę. Lada dzień też zabrałam się za lekturę, a z opinią zmuszona byłam poczekać aż do dzisiaj. Rzecz jasna z mojej winy, bowiem wszystko za sprawą moich szpitalnych przygód i perypetii. Zdradzę Wam jednak, że dzięki temu „przesunięciu” nie dość, że przeczytałam książkę dwukrotnie, to jeszcze odnalazłam mnóstwo ciekawostek pomiędzy wierszami.

O tym, że stalinowskie rządy pozornie sugerowały życie mlekiem i miodem płynące wiedzą wszyscy. O tym, że Wódz dawał liczne obietnice bez pokrycia, zapewniał rozwój  demokracji, szerzenie równości i pomoc najuboższym czy prześladowanym także uczą w szkołach, ale kiedy prosta książka pozwala nam przenieść się do ówczesnych czasów, śledzić kolejne zdarzenia na bieżąco i wtapiając się w tłum obserwować reakcje społeczeństwa – stajemy po drugiej stronie barykady. Mamy możliwość poznania reakcji szarych ludzi na propagandę, reakcję na słowa, które wszyscy chcą usłyszeć.

Głównym bohaterem książki jest Awraham Bahar, albański golibroda, który czuje się zaszczuty i prześladowany w swoim kraju. Gdy tylko nadarza się okazja, postanawia sprzedać zakład i uciec do utopijnego królestwa, czyli wielkiej ZSRR. Ma on szczere nadzieje, że jego los się odmieni, że zdoła polepszyć warunki życia, że ucieknie od prześladowań, i że jego żydowskie pochodzenie nie będzie stanowiło problemu w „wolnym, przepełnionym równością” kraju. Nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności staje przed oblicze samego Józefa Stalina, i choć wiedzie mu się raz lepiej, raz gorzej, postanawia przyjąć stałą pracę prywatnego golibrody. Od tego momentu cała historia nabiera rozmachu.

Okazuje się jednak, że życie na salonach jest godne pozazdroszczenia. Na ulicach głodują i umierają ludzie, a on, albański Żyd, który po poślubieniu Anny Lipnoski, zowie się Razan Sztube, obraca się wśród najznakomitszych dostojników Kremla. Chwali się rodzinie spokojnym, bezpiecznym dachem nad głową i ani przez moment nie żałuje decyzji  o ucieczce z Albanii. Z biegiem czasu jednak wszystko ulega zmianie… Bahar zdaje sobie sprawę, że Stalin, który korzysta z jego usług, za każdym razem jest… inny. Ma swoje humory, czasem prowadzi długie dyskusje, czasem odburkuje półsłówkami pod nosem, a innym razem budzi grozę. Golibroda nie rozumie Wodza, walczy ze sobą, próbuje zrozumieć panujące zwyczaje, aż w końcu… odkrywa prawdę. Zdaje sobie sprawę, że bajkowy Związek Radziecki oparty jest na kłamstwach i obłudzie. To typowa utopia, w której nikt nie może czuć się bezpiecznie, a pewne fakty, które zostały obrażone mogą przynieść przykre konsekwencje…

 Jeżeli miałabym wyrazić swoją opinię o samej książce, to pozwolę sobie zacząć od efektów wizualnych. Otóż Wydawnictwo Fronda zawsze miło zaskakuje mnie wydawanymi publikacjami. Książki mają piękną oprawę graficzną, świetnie zgraną kolorystycznie, ale także doskonale dopracowaną szatę. Gramatura papieru jest wysoka, a więc pomimo braku twardej okładki, książka nie niszczy się podczas noszenia jej w torebce. Jeśli jednak chodzi o wnętrze publikacji czy samo pióro autora to przyznam, że początkowo lektura wcale nas nie zachęca do jej kontynuowania. Naszą przygodę rozpoczynamy jeszcze przed aneksją Albanii do faszystowskich Włoszech, a więc poznajemy rodzinę Awrahama, jego ucieczkę z dobrze prosperującego zakładu i wędrujemy przez ogarniętą głodem Ukrainę (która miała przecież być oazą) czy Birobidżan, gdzie znajduje się specjalna strefa osiedleńcza dla Żydów. Dopiero pierwsze pląsy wśród wyższych sfer zaczynają nas intrygować, budzić kontrowersje, zachęcać do kontynuowania lektury. Na szczęście jednak książka nie opisuje nam wyłącznie losów Awrahama Bahara vel. Razana Sztube. Jest on co prawda główną postacią, ale autor zadbał o barwne tło społeczno-historyczne. Poznajemy siatkę szpicli, donosicieli, czy niebezpieczeństw, grożących za jakiekolwiek głośno wypowiedziane słowo sprzeciwu wobec aktualnie panującej władzy. Podczas lektury nie raz powracałam myślami do Innego Świata Grudzińskiego (pomimo tego, że okładka sugeruje Rok 1984 oraz Paragraf 22), chyba jednej z najpopularniejszych książek o ówczesnej Rosji.

Książkę gorąco polecam. Według mnie lektura jest bardzo intrygująca i na pewno pouczająca. Wśród zapisanych kartek znajdziecie mnóstwo ciekawostek, których nie powiedziano Wam na lekcjach historii, a przy tym poznacie losy Awrahama Bahara i jego rodziny. Kiedy tylko zdołacie przebrnąć przez pierwsze czterdzieści stron, zaczniecie czerpać przyjemność z lektury, bowiem to właśnie tam fabuła zaczyna zmieniać swój bieg. Serdecznie polecam Fryzjera Stalina!

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu FRONDA:


Recenzja "Harry Potter i Przeklęte Dziecko"

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje

Ta dziewczyna naprawdę czerpie z życia pełnymi garściami i bierze jak swoje
Wywiad: Portal Warszawa i Okolice

Recenzja książki: Sodoma

Recenzja książki: Sodoma
Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie